czwartek, 31 grudnia 2015

Część 18

Witam was moi drodzy po raz ostatni w tym roku. Część krótka , przejściowa,beznadziejna ,po prostu chciałam aby w tym roku coś jeszcze było na blogu. Z okazji sylwestra i nowego roku chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze , spełnienia marzeń, dużo miłości ,zdrowia i radości. Szampańskiej zabawy i aby ten rok 2016 był lepszy od 2015 :)
Karolcia ♥

- Krzysiek, jesteś tu , Krzysiek?- zawołała Kasia wchodząc do domu .
- Co ty się tak drzesz z rana? Pali się ?- zapytał Krzysiek, który wyglądał jakby dopiero co z imprezy wrócił.
- Po pierwsze nie z rana, bo już dochodzi 12. A poza tym trzeba było wczoraj tak nie balować.
- No więc co jest tak ważnego ,że mnie po imprezie jak dla mnie z rana  z łóżka ściągasz?
- Patrz! I podziwiaj! -powiedziała Kasia po czym pokazała Maczecie prawą dłoń na,której prezentował się pierścionek.
- Co? Nie wierzę! Od razu mi kac i sen przeszedł- Kaśka na jego słowa się zaśmiała.
- To uwierz. Chociaż ja sama wczoraj nie mogłam w to uwierzyć.
- Oświadczył ci się ! Wczoraj u Państwa Mostowiaków?
- Tak , tak przy wszystkich. Tak romantycznie jak z Romeo i Julia.
- Czekaj, ja muszę iść wziąć zimy prysznic , bo nie mogę w to uwierzyć. Nasz Marcinek się ustatkował. Zaraz wracam- powiedział Krzysiek wchodząc do łazienki.
- Okey, zrobię nam kawy, a tobie jeszcze śniadanie.
Kasia przygotowała wszystko i czekała na Maczetę aż wyjdzie z łazienki.
-Kasiu ,po południu przyjdzie tu Klara ,mam nadzieję,że się nie gniewasz ,że zgodziłem się aby tu przyszła?-zapytał blondyn wchodząc do kuchni .
- Nie nie ma problemu ,chodź siadaj i jedz.
Po zjedzonym posiłku Krzysiek z Kaśką usiedli na kanapie i zaczęli rozmawiać o oświadczynach Marcina . Ich miłą pogawędkę przerwał dzwonek do drzwi.
- Oo to pewnie Klara , pójdę otworzyć -powiedział Maczeta
- Cześć -powiedziała Klara i pocałowała Krzyśka w policzek.
- Cześć Kasiu - powiedziała z uśmiechem i podeszła przytulić Mularczyk
- Cześć- Kasia odwzajemniła uścisk.
-Chodź ,siadaj. Napijesz się czegoś?-spytał Krzysiek
- Kawę jak mogę.
- Tak,jasne już robię.
- Co słychać Klara ?-zapytała Kaśka
- Wszystko w porządku ,praca,dom,Michał (jej chłopak) i tak w kółko a co u ciebie?
- Bardzo dobrze, Marcin mi się wczoraj oświadczył - powiedziała Kasia z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jej,w końcu! Moje gratulacje - przytuliła brunetkę
-Dziękuję .
- Powiem ci ,że od razu jak cię poznałam wiedziałam ,że będziecie razem. Jesteście sobie pisani.
- Dziękuję.
- Proszę kawa - Krzysie postawił kawę na stoliku przed Klarą.
- Dzięki, a ty Krzysiu pochwaliłeś się Kasi?
- Nie
- A czym miał się pochwalić?
- Nie ma czym się chwalić.
- Nie gadaj bzdur! Krzysiek ma dziewczynę -powiedziała z uśmiechem Klara
- Na prawdę? Znam ją?
- Nie ,nie znasz. Ma na imię Iza i jest kuratorką.
- Lewińska?
- Tak, znasz ją ? -zapytał zmieszany Maczeta
- No coś słyszałam.Moje gratulacje
- Dzięki.
Rozmowę do drzwi przerwał kolejny dzwonek do drzwi.
-Siedźcie,ja pójdę otworzyć-powiedziała drobna brunetka
- Marcin,co ty tutaj robisz?
- Cześć! Też miło cię widzieć - powiedział Marcin , po czym musnął usta Kasi i wszedł do mieszkania.
-Klara ! Cześć
 - Marcin! Moje gratulacje - powiedziała po czym przytuliła bruneta .
- Dziękuję , Kasia zbieraj się ,jedziemy .
- Dokąd?
- Do mojego brata i do Magdy.
- Chodź.
- Tylko bez szaleństw mi tu proszę - powiedział Chodakowski w żartach , po czym otworzył drzwi i wyszedł z Kasią
- Co ty ! Krzysiek ma dziewczynę - powiedziała z uśmiechem na ustach Kasia.
- Co? Kogo ?-zapytał Marcin nie dowierzając
- Iza Le...- nie było jej dane dokończyć bo Marcin już wiedział o kogo chodzi.
-Lewińska?
- Mhm,chodź jedziemy.

niedziela, 6 grudnia 2015

Część 17

Cześć! ♥
Zapraszam Was na kolejną część :)
Z okazji Mikołajek. Wesołych mikołajek :)
Miłego czytania! :)
Karolcia

Część 17

-Kaśka! Pośpiesz się ileż można na Ciebie czekać! - wołał Marcin,który czekał w przedpokoju.
-Już już idę. Nie denerwuj się -dzwonek do drzwi.- Możesz otworzyć-pyta Mularczyk
-Tak,już.
-Krzysiek? A ty to kluczy do domu nie masz? -zapytał Chodakowski na wstępie
-Nie widzisz ,że nie mam jak otworzyć drzwi?
- Aaa sorry nie zauważyłem.
-Wybieracie się dokądś?-zapytał z uśmiechem na ustach Maczeta
-Ta jedziemy do Grabiny na rocznicę Pani Basi i Pana Lucjana. Kasia chodź już bo się spóźnimy.
-Idę , idę. A ty Krzysiu co taki zadowolony?
- A nic nic ,tylko się umówiłem i właśnie miałem Cię prosić,żebym miał wolną chatę na wieczór jakby była taka możliwość.
- No nie wiem nie wiem zależy czy Marcin mnie przenocuje.
-Tyle razy Ci powtarzałem,żebyś się do mnie wprowadziła i byłby spokój. Masz wolną chatę wieczorem Maczeta ,tylko grzecznie mi proszę.
-Dzięki stary , mam u Ciebie dług.
- Nie ma za co. To co Kasiu idziemy?
- Tak,tak .Miłej zabawy Krzyś.
-Dzięki i wzajemnie. Trzymajcie się .

Godzinę później:
-Kasieńka,Marcin jak dobrze Was widzieć-powiedziała Pani Basia ,kiedy młodzi weszli do domu
- Dzień dobry Pani Basiu,Panią również miło widzieć -powiedziała Kasia po czym przytuliła na powitanie Mostowiakową,Marcin również
-A gdzie Pan Lucjan?-zapytała Kasia
- A gdzieś lata, jak zwykle.
-Tu jestem,już idę.
- Dzień dobry -powiedziała Kasia po czym przytuliła Mostowiaka a z Marcin uścisnęli sobie dłoń.
-Dzień dobry.
- Chodźcie ,siadajcie do stołu,zaraz będzie reszta rodziny.
- Marcin, pójdziesz do samochodu i przyniesiesz ?-zapytała Kasia
- Tak już idę. Przepraszam na moment.
- Pani Basiu , Panie Lucjanie z okazji 50 rocznicy ślubu chcielibyśmy życzyć: dużo zdrowia, miłości,szczęścia a przede wszystkim drugich 50 lat przeżycia ze sobą. Nigdy nie spotkałam bardziej zakochanych ludzi niż Państwo. To jest właśnie przykład prawdziwej miłości. A to dla Państwa.
- Nie trzeba było ale dziękujemy. No i możemy w końcu skończycie z tym Pan/Pani . Ja jestem Babcia Basia a to jest Dziadek Lucek . - powiedziała Barbara po czym wraz z Lucjanem wyściskała młodych.
- Zobacz Basiu jaki śliczny nowy komplet z porcelany.
- Do naszego nowego domu będzie teraz idealnie pasował.Dziękujemy.
- Naprawdę nie ma za co.
- Chodźcie do stołu.
Wieczorem:
-Babciu mam prośbę. Czy może babcia poprosić aby Kasia za chwilę wyszła na balkon?-zapytał Marcin
- Tak ale w jakiej sprawie?
- Chciałbym w końcu zrobić krok w przód w naszym związku
- Na prawdę ? Tak się cieszę.Oczywiście,że ją poproszę . Tylko wiesz,żeby to tak romantycznie było.
- Tak , tak , mam nadzieję,że się babcia nie obrazi jak wezmę kilka kwiatów z ogrodu?
- A bierz ile chcesz byle by Kasia była szczęśliwa.No leć już.
-Dziękuję
-Kasieńko mogłabyś pójść na balkon zostawiłam tam chyba apaszkę a nigdzie jej nie mogę znaleźć.
Kasia wychodzi na balkon i jest zaskoczona tym co widzi.
Po chwili słyszy głos dochodzący z dołu.
-Kaśka to ty?*
-Marcin? Chodź na górę
-Kaśka, nawet nie wiesz jak ja cię kocham , mógłbym tak stać do rana i mówić za ile rzeczy ja cię kocham
- Marcin co ci się stało?
- Żoną moją ostań
-Co?
- Wyjdziesz za mnie?
-Żartujesz?
- Nigdy w życiu nie byłem bardziej poważny Kaśka
- To chodź tutaj teraz.
- Kaśka to miała być scena balkonowa,weź mi tego nie psuj.
-W tej chwili choć tu.
-No dobra tylko to może trochę zająć czasu
-Okey
- Nie! Dobra nie! Przestań ,poczekaj. To ja zejdę.
-Okey
-Kasiu,zostaniesz moją żoną
-Jezus Maria.
- To tak czy nie
- Co ci się stało
- Od razu mi się coś musiało stać? Oszalałem z miłości do ciebie. Czekaj . Wyjdziesz za mnie?
- Tak.- Kasia nachyliła się i pocałowała Marcina
-Chcę z Tobą spędzić resztę swojego życia.
Przed domem zebrała się cała rodzina,która była na przyjęciu u Mostowiaków.
- Marcin mi się w końcu oświadczył- mówi Kasia
- Ooo stoczyłeś chłopie ciężki bój-mówi Pan Lucjan
- No dziadku nawet dziadek nie wie jak ciężko było. Ale wygrałem. Państwo wybaczą ale ja teraz muszę zabrać moją narzeczoną.
- Dobrze, na romantyczny spacer. Aaa ale za te kwiaty to się jeszcze rozliczymy..
- Rozliczymy się.
- Jestem z siebie dumny.
- Kocham Cię

*-tekst zaczynający się od gwiazdki pochodzi z odcinka 1105 Mjm.



poniedziałek, 2 listopada 2015

Ogłoszenie i ogromne przeprosiny!

Kochani! ♥
Chciałam Was bardzo przeprosić za to,że tak rzadko się tu pojawiają rozdziały.
Zostałam zasypana nauką a poza nauką mam również inne obowiązki.
Próbuję coś napisać ale mi to nie wychodzi.
Wiem,że Was pewnie zawiodę ,bo już nie pierwszy raz robię przerwę w pisaniu ,a jeszcze tak rzadko pojawiają się tutaj rozdziały. Bardzo Was za to PRZEPRASZAM.
Jak na razie zawieszam bloga na czas nie określony , nie wiem kiedy wrócę ,może wtedy kiedy w moim życiu się wszystko poukłada. Mam nadzieję,że jeszcze w tym roku się zobaczymy!
Pozdrawiam i przepraszam!
Wasza Karolcia! ♥
P.S
Zostawcie po sobie jakiś ślad,że to przeczytaliście i się na mnie nie gniewacie :) 

wtorek, 29 września 2015

Część 16

Witam ! ♥
Zapraszam na kolejną część.
Zostawcie po sobie jakiś ślad,że czytacie moje opowiadania.
Do następnego! ♥
Karolcia
UWAGA!
Część przeznaczona dla osób,które mają 18lat.
Jeśli nie masz ukończonych 18 lat nie powinieneś tego czytać. 

Część 16
Wpadli do szpitala jak burza. Od Marka dowiedzieli się,że Pan Lucjan w nim wylądował. Kaśka podeszła do okienka gdzie siedziała pielęgniarka.
- Dzień dobry, dzisiaj został przywieziony tutaj Lucjan Mostowiak,gdzie go znajdę?
- Dzień dobry, jest pani kimś z rodziny? Obcym nie mogę udzielać informacji.
- Tak jestem jego wnuczką , gdzie znajdę dziadka?
- Proszę chwilkę poczekać już sprawdzam.
- Dobrze
- Sala numer 126 , cały czas prosto i potem korytarzem w prawo.
- Dziękuję.
- Proszę
Kasia wraz z Marcinem poszli pod salę,którą wskazała im pielęgniarka. Obydwoje nie wiedzieli co się stało Mostowiakowi,że wylądował w szpitalu. Przed salą zobaczyli Panią Basię, Marka i Martę.
- Dzień dobry Pani Basiu - powiedziała Kasia - Cześć Marta i Marek.
- Cześć
- Kasieńko jak dobrze,że jesteś- powiedziała kobieta po czym przytuliła Kasię.
- Pani Basiu co się stało Panu Lucjanowi?
- Nie wiem , prawdopodobnie zawału dostał.
-Matko Boska! I co z nim?
-Lekarze się nim jak  na razie zajmują.
Usiedli na korytarzu i czekali aż dostaną informację od lekarza co dolega P.Lucjanowi.
Pół godziny później:
Z sali 126 wyszedł lekarz prowadzący Pana Lucjana.
- Dzień dobry nazywam się Łukasz Malicki i jestem lekarzem prowadzącym Pana Lucjana. Czy ktoś jest z rodziny tego Pana?
- Dzień dobry Barbara Mostowiak jestem żoną Lucjana. Co z nim?
- Dobrze, zapraszam Panią do gabinetu tam wszystko opowiem.
- Panie doktorze co z nim?
- Proszę usiąść. Pan Lucjan miał zatrzymanie akcji serca mówiąc kolokwialnie miał zawał serca. W porę zadzwoniła Pani po pogotowie,
- Co z nim teraz będzie?
- Sytuacja jest już opanowana, pacjent jest stabilny . Zrobimy jeszcze nie zbędne badania i jeśli wszystko będzie dobrze to jutro go wypiszemy do domu. Tylko będzie musiał przestrzegać moich zaleceń przez dłuższy okres czasu,
- Dobrze już ja tego dopilnuje. Panie doktorze a co było przyczyną zatrzymania akcji serca?
- Przemęczenie, nie leczone nadciśnienie tętnicze oraz wysoki cholesterol.
- Rany! A tyle razy mu mówiłam,że ma brać tabletki . Mogę do niego wejść?
- Tak tak proszę tylko nie przemęczać pacjenta.
- Dziękuję.
Po wyjściu z gabinetu Panią Basie zasypała lawina pytań:
- Mamo co z tatą?
- Wszystko już dobrze?
- Spokojnie , nie wszyscy na raz - zaśmiała się Pani Basia
- Ojciec miał zawał , jutro jak okaże się,że wszystkie wyniki będą w normie to wypiszą go do domu.
- Uff całe szczęście,że to się tak skończyło Pani Basiu- powiedziała Kasia
- Mamo możemy do niego wejść?-zapytała Marta
- Tak tylko mamy go nie przemęczać.
- Pani Basiu- zapytała Kasia
- Tak Kasieńko?
- To my będziemy się zbierać nie chcemy przeszka..- Pani Basia przerwała Kasi
- Przestań! Przecież wy też jesteście jak nasza rodzina.
- Tak tak proszę dać nam znać jak coś będzie się działo no i oczywiście kiedy Pan Lucjan wychodzi ze szpitala.
- No dobrze. Dziękuję Wam ,że tak szybko przyjechaliście. Trzymajcie się - Pani Basia przytuliła Kasię .
- Do widzenia - powiedział Marcin żegnając się z Panią Basią bo Marta i Marek byli już w sali u ojca,
- Zawieziesz mnie do domu?- zapytała się Kasia Marcina gdy już byli w samochodzie
- Myślałem,że spędzisz te noc u mnie.
-Wiem skarbie,że Ci to obiecałam ,ale naprawdę jestem wykończona po dzisiejszym dniu. - wyciągnęła rękę i zaczęła smyrać jego kark , od zawsze wiedziała,że to jest jego czuły punkt.
- No dobrze, to co przyjadę do Ciebie jutro, dobrze?
- Dobrze, dziękuję.
-Kasiu?
-Tak?
- A może poszłabyś ze mną jutro na trening?
- A praca?
- Ojciec jest teraz w firmie i powiedział,że mamy do końca tygodnia wolne.
- W sumie to czemu nie. Rano?
- Tak myślałem,że będzie najlepiej bo na popołudnie za planowałem co innego.
- Mm co takiego?
- Niespodzianka.
- Marcin,wiesz,że nie lubię niespodzianek.
- Wiem,dlatego będę Ci je robił,żebyś je polubiła. Przecież wiesz,że moje niespodzianki są zawsze udane,prawda?
-Prawda prawda.Dziękuję za odwiezienie. - powiedziała Kasia i pocałowała Marcina.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Do zobaczenia jutro.
- Pa
Kasia wyciągnęła klucze z torebki i weszła do mieszkania, Marcin odjechał dopiero po tym jak zobaczył,że włączyła światło w mieszkaniu.
- Krzysiek?- Zero odpowiedzi
- Krzysiu- zawołała wchodząc do jego pokoju. Dziwne,miał czekać na mnie. Przeszła do przedpokoju i się rozebrała z ubrania nawierzchniowego. Poszła do kuchni i nalała sobie wody do szklanki. Na blacie w kuchni zobaczyła kartkę, na której było napisane:
"Kasiu!
Bardzo Cię przepraszam za to,że mnie nie ma,ale musiałem wyjść chociaż wiem,że mieliśmy spędzić ten wieczór razem. Klara zadzwoniła do mnie cała zapłakana. Opowiem ci wszystko jutro.
Miłego wieczorku!
Maczeta :) "
Następnego dnia:
Siedziałam na ławce naprzeciwko chłopaka. Marcin miał obwiązane kostki jakimś białym materiałem i uderzał w worek treningowy.Miał na spodnie tylko spodenki koszykarskie , przez co widziałam jak napinają mu się mięśnie przy każdym uderzeniu w worek. Przekręciłam głowę w bok chcąc mu się lepiej przyjrzeć ,kiedy zaczął się śmiać.
- Nie mogę się skupić,kiedy tak mnie pożerasz wzrokiem - spojrzał na mnie ocierając pot z czoła.
-Wcale tego nie robię-żachnęłam się i popatrzyłam w stronę bieżni- Idę pobiegać.
-Nigdzie, nie idziesz - uśmiechnął się - Chodź tu do mnie - machnął ręką pokazując przestrzeń przed sobą.
- Co ty znowu wymyśliłeś?- uniosłam prawą brew do góry podchodząc do niego.
Brunet jednak nie odpowiedział,łapiąc mnie za nadgarstki. Pociągnął mnie w swoją stronę tak,że przyciskał moje plecy do swojej klatki piersiowej,Powolnym ruchem odpiął moją bluzę, przy okazji przejeżdżając nosem po mojej szyi. Zsunął mi ją z ramion i rzucił na podłogę, zostawiając mnie w legginsach i sportowym staniku.Położył dłonie na moich ramionach,powoli suwając je aż do nadgarstków muskając moją skórę swoimi opuszkami palców krok po kroku. Gdy doszedł już do nadgarstków,zjechał na palce,które zacisnął mi w pięści,chowając kciuki do środka.
- Musisz rozsunąć nogi-wyszeptał mi do ucha,przygryzając jego płatek a potem butem rozsunął mi nogi.
- Gdy uderzysz prawą ręką,lewą trzymaj wysoko przy twarzy by zablokować cios wymierzony do ciebie przez przeciwnika- powiedział mi do ucha ,kierując moimi rękami tak jak on to robił dzisiaj od dłuższego czasu.- Musisz patrzeć na ruchy przeciwnika. Nic ani nikt nie może cię rozproszyć, bo inaczej oberwiesz. Pamiętaj!- Powiedział normalnym tonem,jednocześnie całując mnie po szyi ,puścił moje ręce a swoje przeniósł na moje biodra.
- Spróbuj- zachęcił i nie zaprzestawał słodkich tortur. Uderzał już paręnaście razy,ale za każdym kolejnym razem stawało się to trudniejsze ,gdyż brunet docisnął moje biodra do swojej miednicy lekko ocierając o nią moim tyłkiem.
- Czy chodziło ci o takie rozproszenia?-powiedziałam,czując już jego erekcję.
- Mhm,mniej więcej coś takiego- zaśmiał się i energicznym ruchem obrócił mnie w swoją stronę. Jego usta zetknęły się z moim w łagodnym pocałunku.Ale gdy otarłam się o niego biodrami,musiał zdusić jęk,gdyż nie byliśmy na sali sami.Chwycił mnie za nadgarstek i wyciągnął z sali i ruszył w nieznanym jak dla mnie kierunku.
- Zaczekaj tu chwilę- po czym zniknął za drzwiami a ja zaczęłam rozglądać się po korytarzu.Po chwili znowu poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek i wciąga do pomieszczenia,które okazało się szatnią tak właściwie to szatnią męską. Marcin od razu wpił się w moje usta i przyciągnął do siebie chwytając za biodra. Oczywiście oddałam pocałunek,wplatając ręce w jego włosy.
- Ktoś może nas zobaczyć-wyszeptałam z trudem łapiąc oddech.
- Sprawdziłem,nikogo tu nie ma . A poza tym zamknąłem drzwi na klucz- wysapał po czym złapał mnie za uda podnosząc na co owinęłam je wokół niego.Myślałam,że moje serce wyskoczy z piersi jakby chciało uciec ,kiedy Marcin chwycił za koniec stanika,chcąc mi go zdjąć. Powinnam się już przyzwyczaić gdyż robił to za każdym razem,kiedy to robiliśmy. Kiedy pozbył się już zbędnego materiału,podszedł od niebieskich szafek opierając mnie o nie i bardziej dociskając swoją miednicę do mojej,na co sapnęłam ciągnąc go za włosy.Zaczął schodzić pocałunkami coraz niżej aż w końcu odstawił mnie na ziemię,chwytając za gumkę od legginsów i szybko bez problemu ściągając je z moich nóg,przez co stałam przed nim w samych majtkach. Znowu złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, ciągnąc mnie w stronę ławki,na której usiadł. Zrobiłam to samo,oplatając go nogami.Ponownie zjechał pocałunkami na moją szyję i obojczyk przygryzając i ssąc skórę na tych częściach mojego ciała. Gdy poruszyłam biodrami,ocierając się o jego krocze ,po pustej szatni rozległ się głośny jęk,który zagłuszył nasze przyśpieszone oddechy.Teraz to ja przejęłam inicjatywę i zaczęłam całować go po żuchwie oraz szyi. On w tym czasie położył się na ławce przy ciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Kiedy tylko poruszyłam biodrami ,z ust chłopaka wylatywał jęk.Nie mógł wytrzymać ściągnął mnie na chwilę z siebie po to by mógł zdjąć swoje spodenki po czym wszedł we mnie ,pchnął raz,drugi,trzeci po czym przyśpieszył tępo z naszych ust wylatywało co po chwilę jęki albo sapnięcia.
- Nie dam rady dłużej Marcin.
-Dasz radę skarbie.
- Jestem już blisko.- pchnął ostatni raz po czym doszłam do szczytu z głośnym jękiem,a brunet zaraz po mnie.Opadłam zdyszana na jego ciało , czując jak się unosi w przyśpieszonym tempie. Marcin zgarnął mi włosy z twarzy po czym pocałował w czoło.
- Musimy się zbierać,ktoś może nas zobaczyć-powiedział po czym podniósł się do pozycji siedzącej.
- Przecież zamknąłeś drzwi,prawda?
- Nie do końca.
-Co?-krzyknęłam ,spodziewając się tego co za raz usłyszę.
- Tych drzwi nie można zamknąć skarbie
- Co?-pisnęłam szybko schodząc z chłopaka i podnosząc moje ubrania z ziemi- Ty idioto! Przecież ktoś mógł tu wejść!

- Od razu by wyszedł słysząc nasze jęki-zaśmiał się.
- Nienawidzę Cię-powiedziałam,ubierając się z powrotem w ubrania.
- A zobacz ja Cię nawet kocham- po czym wstał i założył swoją dolną część garderoby.
- Bierzesz tabletki,prawda?
-Tak



poniedziałek, 20 lipca 2015

Część 15

Kochani! ♥
 Przybywam do Was z kolejną część opowiadania. Za pomoc dziękuję kochanej mojej współautorce bloga Monice ♥
Kto się cieszy ? :D
Standardowo czytamy i komentujemy :)
Do następnego 
Karolcia

Część 15

Kasia otworzyła oczy,starając się przyzwyczaić do jasności panujących w pomieszczeniu.
Delikatnie ściągnęła rękę Marcina ze swojej talii ,który spał sobie w najlepsze. Wstała z łóżka i zabrała z krzesła swoje ubrania i poszła do łazienki. W międzyczasie zadzwoniła po taksówkę.Chwyciła buty w rękę i miała już wychodzić,ale przypomniała sobie, że napisze Marcinowi karteczkę czemu wyszła go nie budząc. Odstawiła buty i poszła po kartkę:
"Marcin!
Przepraszam,że wyszłam, nie budząc Cię ale tak słodko spałeś,że nie miałam serca by Cię obudzić.
Obiecałam Krzyśkowi,że ten dzień spędzę z nim.
Widzimy się jutro w pracy.
Kasia"
Chwyciła buty i jak najciszej wyszła z mieszkania.
- A ty co się tak skradasz?-zapytała Janka wychodząc ze swojego mieszkania
- A co ciebie to obchodzi?
- Uciekasz od swojego księcia z bajki? Wiesz jak ja bym miała takiego faceta jak ty nie uciekałabym mu rano z łóżka.
- A ty co zazdrosna? Że Marcin wybrał mnie a nie ciebie? No popatrz co za pech! Ja to mam przynajmniej szczęście przy tym moim "księcia z bajki" jak to powiedziałaś.Nie miałam serca,żeby go rano budzić. Ale to już nie powinno ciebie obchodzić!
- Okey, okey . Spokojnie - powiedziała Janka podnosząc ręce do góry w geście obronnym.
- Przykro mi ale nie mam czasu na pogawędki z tobą . Jak widzisz spieszy mi się .Cześć!
- Pa - odpowiedziała Janka z satysfakcją,że udało jej się trochę zdenerwować Kaśkę.
Przed blokiem czekała na nią już taksówka,wsiadła do niej jak najszybciej,żeby nie musiała patrzeć na Jankę,która cały czas za nią szła.
- Dzień dobry , poproszą na ulicę Łabędzią 17.
- Dzień dobry, dobrze.
Po 15 minutach była już pod swoim blokiem. Zapłaciła taksówkarzowi i poszła.
Dzwoniła na domofon,ale nikt jej nie otwierał , z dna torebki wygrzebała klucze od mieszkania.
W domu panowała absolutna cisza. W przedpokoju zdjęła buty i odłożyła torebkę na komodę i poszła szukać Krzyśka. Najpierw skierowała się do jego pokoju , oczywiście trafiła Krzysiek spał sobie w najlepsze.Spojrzała na zegarek na ścianie,który wskazywał 9:40. Stwierdziła,że da mu jeszcze chwilę pospać a ona pójdzie się umyć , a jak się do tego czasu nie obudzi to sama go obudzi.
Podczas kąpieli jej telefon się odezwał, a na wyświetlaczu widniał napis "MARCIN"
- Część już się obudziłeś? (trochę wcześnie jak na niego skoro nie idzie do pracy)
- Tak bo moja ukochana postanowiła mnie opuścić i obudziłem się przytulając zimna poduszkę zamiast twoje ciało (Oj mój biedaczek jest naburmuszony. Na pewno wydyma teraz wargi co działa na moją wyobraźnię)
- Już dobrze . Złość piękności szkodzi . (Zaśmiał się przez co na moich ustach automatycznie pojawił się uśmiech. Uwielbiam kiedy się śmieje . Jest wtedy taki beztroski.)
- Nie pogrywaj ze mną mała. Właśnie coś mi się przypomniało. Co to ma znaczyć że zobaczymy się dopiero jutro? Co ja mam dzisiaj robić? Umrę z tęsknoty do jutra
- Jakoś wytrzymasz . Dasz radę wierze w ciebie.
- A może... bo skoro obiecywałaś Krzyśkowi spędzić z nim dziś dzień to może obiecasz mi też coś . (O już wiem co się kręci za tą gadką , ale poudawanie głupiej nikomu nie zaszkodzi . Z resztą zawsze uwielbiałam się z nim droczyć)
- A co ?
- Że spędzisz ze mną dzisiejszą noc . Proszę Kasiu muszę cię dziś zobaczyć
- Zobaczę co z tym da się zrobić (Odpowiedziałam udawanym znudzonym głosem grając dalej w moją gierkę )
- Oj no wiem że tego chcesz . Nie daj się prosić.
- Dobra , ale jeszcze nie wiem o której godzinie u ciebie będę (Wiem , wiem powinnam go dłużej wziąć na przetrzymanie , ale nie jestem wstanie nie ulec jego urokowi . Wpadłam jak śliwka w kompot .) To do zobaczenia . Odezwę się później
- Kasiu?
- Tak?
- Kocham cię (Od wczorajszej nocy kiedy wyznał mi miłość te słowa wywołują u mnie łzy szczęścia . Niby tylko to dwa zdania składające się z dziewięciu liter , ale kiedy są wypowiadane przez osobę która darzy cię dozgonnym uczuciem to wtedy nabierają głębokiego sensu)
- Ja ciebie też Marcin kocham

Po chwili usłyszała nawoływanie swojego imienia przez je przyjaciela,który spał jeszcze przed tym jak wchodziła do łazienki :
-Kasia,Kasia gdzie jesteś ?
-W łazience,zaraz wyjdę.
-Okey,zrobię kawę.
Kasia wyszła z pod prysznica i ubrała się w szlafrok.Rozczesała włosy i poszła do Maczety.
Wchodząc do kuchni zauważyła na stole dwa kubki kawy oraz kanapki.
- Cześć Krzysiu-rzuciła na powitanie i zasiadła do stołu.
-Cześć, a ty co w takim dobrym humorze?
- A to już człowiek nie może mieć dobrego humoru?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Może,może tylko w twoim przypadku to się często nie zdarza.
-Spadaj!
- No to no to opowiadaj co się takiego wczoraj wydarzyło.
- Skąd wiesz,że coś musiało się wydarzyć,że mam taki dobry humor?
- Kochana kogo ty chcesz oszukać? Mistrza wróżenia z kart? No opowiadaj,bo nie mamy za wiele czasu- odpowiedział Krzysiek dosiadając się do stołu.
- No byliśmy na kolacji u rodziców Marcina , po kolacji poszliśmy do Marcina , po drodze spotkaliśmy Jankę , kojarzysz prawda?-Krzysiek tylko skinął  głową ,że "tak" i ma kontynuować - chciała nas wyprowadzić z równowagi jak zwykle , potem jak leżeliśmy w łóżku to powiedziałam Marcinowi,że się boję,że mnie zostawi a on mi wtedy powiedział,że mnie kocha. Wyznał mi miłość w końcu, wierzysz w takie rzeczy?
- No no zmieniłaś naszego Marcinka nie do poznania. Nie pomyślałbym,że potrafisz go tak zmienić. Chodakowski wyznał w końcu miłość kobiecie do ,której od samego początku odkąd z nami zamieszkałaś ciągnie. Gratulacje kochana! - Krzysiek wstał od stołu i przytulił Kasię.
- Dziękuję.
- A to z nim rozmawiałaś dzisiaj jak byłaś w łazience?
-Skąd wiesz ? Podsłuchiwałeś?
- Nie tylko akurat przechodziłem koło łazienki jak rozmawiałaś więc domyśliłem się ,że przez telefon a nie sama do siebie. Przecież jeszcze nie zwariowałaś.
- Tak z nim. Wyszłam rano jak on jeszcze spał i dzwonił do mnie z pretensjami,że się z nim nie pożegnałam i zapytał się czy przyjdę na noc.
- Nie wierzę ! Kim ty jesteś i co zrobiłaś z moim niedojrzałym jak na swój wiek przyjacielem?
- Bez przesady! Aż tak źle to nie jest. To co dzisiaj robimy ?
-Niespodzianka! Leć się ubierać bo musimy się zbierać.
- Krzysiek.
-Co?
-No przecież wiesz,że nie lubię niespodzianek.
-Oj tam oj tam każdy tak mówi. No śmigaj się ubierać,bo nie będę na ciebie czekał wieczność.
- To chociaż powiedz jak mam się ubrać?
- Na luzie , tak jak na co dzień,jak nie idziesz do pracy,okey?
- Okey.
Weszła do pokoju i szafy wyciągnęła jeansy i bokserkę oraz narzutkę. Niby wiosna się zaczęła ale ta pogoda nie była zachwycająca. Z szuflady chwyciła czystą bieliznę i udała się do łazienki. Na twarz nałożyła delikatny makijaż a włosy zostawiła rozpuszczone.Kiedy wyszła z łazienki Maczeta już czekał na nią w korytarzu.
- Już jestem gotowa (Krzysiek się tylko uśmiechnął , Kaśka chwyciła torebkę i wyruszyli z mieszkania.
~~~
- Wesołe miasteczko ? No nie wierze a to dopiero niespodzianka.-Jak ja dawno nie byłam w tego typu miejscach. Z mojej twarzy nie schodził uśmiech jak się rozglądałam po różnorodnych karuzelach
-Szczęśliwa ?
- Opętańczo* -na znak podziękowania pocałowałam go w policzek.
- To gdzie ruszamy najpierw? Na młot ? -Ojojo od razu adrenalina mi podskoczyła. Uwielbiam takie rzeczy
- Prowadź -I na takiej zabawie minęło nam pół dnia. Znów mogłam poczuć się beztrosko i bardzo młodo . Zaliczyliśmy wszystkie najstraszniejsze kolejki jakie były możliwe.
- To teraz w zamian za tak miły dzień zapraszam cię na obiad . Na co masz ochotę - Oczka jemu zaświeciły się wiec wiem że wpadł według niego na dobry pomysł
- Jabłecznik z bitą śmietaną i lodami - No i kto normalny na obiad chce ciasto ? Ale jak się tak głębiej zastanowić to czy Maczeta do końca jest normalny ? Dobra dobra kocham go jak brata czyli docinki w naszych relacjach muszą występować
- Ale chodziło mi o bardziej zbilansowany posiłek jak na przykład ziemniaki , mięso i tym podobne
- W końcu to ja miałem wybierać wiec zabieram nas na jabłecznik .
- Dobra poddaje się - Kiedy byliśmy w połowie drogi do kawiarenki którą wybrał Krzysiu odezwał się mój telefon . Ucieszyłam się bardzo bo akurat Pani Basia dzwoniła.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę odebrać
-Okey , to ja poczekam- Kaśka tylko się uśmiechnęła
- Dzień dobry Pani Basiu
-Witaj Kasieńko- powiedziała Mostowiakowa łamiącym się głosem.
- Pani Basiu co się stało - zapytała
- Lucek
- Matko! Co z Panem Lucjanem?
- Przyjedź proszę Cię.- Pani Basia się rozłączyła.
- Kaśka co się stało - zapytał Krzysiek
- Dzwoniła Pani Basia coś się stało z Panem Lucjanem. Muszę zadzwonić do Marcina. Muszę do nich jechać . Pani Basia mi nic więcej nie powiedziała. Może Marcin będzie coś wiedział.
- To zadzwoń do niego. A nie stój tu.
Z listy kontaktów wybrała numer do Marcina. Odebrał zaraz po pierwszym sygnale.
- Cześć kochanie, już się stęskniłaś?- zapytał Chodakowski
- Marcin? Cześć. Dzwoniła do mnie Pani Basia była bardzo przejęta Panem Lucjanem. Nie wiem co się stało bo mi nie powiedziała. Marcin musimy do nich jechać.
- Spokojnie. Zadzwonię do Marka i wszystkiego się dowiem. Gdzie jesteś?
- Miałam iść z Krzysiek do kawiarni na kawę.
- Zmiana planów , chodźcie do mnie do domu.
- Dobra. Dzwoń do Marka , a my już idziemy. Pa
-Pa
- Przepraszam Cię Krzysiu ale musimy zmienić plany. Chodź do Marcina. Obiecuję,że pójdziemy jeszcze do kawiarni na ciastko i kawę jestem Ci to winna.
- Okey, to chodź.

*Opętańczo- Szaleńczo

sobota, 27 czerwca 2015

Część 14

Witam! ♥
Zapraszam Was na kolejną część .
Dziękuję dziewczyny za motywację: Kasiek ,Nika,Julka i 2 anonimkom.. Dziękuję za tak miły odzew pod ostatnim postem oraz za to,że jesteście,czytacie,komentujecie. Czekam aż będzie Nas więcej :)
Miłego czytania!
Karolcia

Część 14

Stanęli przed drzwiami do domu rodziców Marcina i zadzwonili na dzwonek.Drzwi otworzyła im Aleksandra.
- Kochani jak dobrze Was widzieć - powiedziała Aleksandra i ucałowała Kasię oraz Marcina w policzek.
-Ciebie też mamuś. - odpowiedział Marcin
- Chodźcie do jadalni ,wszyscy już są.
W jadalni przy stole siedział Grzegorz z Olkiem i Magdą (dziewczyną Olka)
- Cześć tato - Marcin uścisnął sobie rękę z ojcem, - Cześć brat - Tak samo jak z ojcem Marcin przywitał się z bratem.
- Dzień dobry - powiedziała Kasia
- Witaj Kasiu - Grzegorz pocałował Kasię w rękę.
- Kasiu poznaj mojego brata .
-Brata?- zapytała Kasia ze zdziwieniem.
- Tak to jest mój brat oraz niespodzianka o której Ci wspominałem.
- Katarzyna Mularczyk, miło mi- Kasia podała Olkowi rękę
- Aleksander Chodakowski , mi również- Olek nachylił się i pocałował Kasię w rękę.
- A to Magda moja dziewczyna , to mój brat Marcin i jego dziewczyna Kasia - Olek przedstawił Magdzie.
- Magda Marszałek ,miło mi -
-Kasia, mi również.
- Dobra dzieciaki siadajcie do stołu , mama zaraz poda kolację-powiedział Grzegorz.
-Kasiu mogę Cię na chwilkę prosić- zawołała Ola z kuchni.
- Tak już idę . Przepraszam na chwilę.- Kasia poszła do kuchni,
-Stało się coś?-pyta Kasia wchodząc do kuchni.
- Nie nie. Jak ci się układa z Marcinem?-pyta Aleksandra
- Dobrze , chociaż ostatnio jest jakiś dziwny tak jakby coś przede mną ukrywał.
- W jakim sensie?-dopytuje Aleksandra.
- Jak rozmawia przez telefon to wychodzi na zewnątrz albo do innego pomieszczenia, wraca później do domu. Ola wiesz o co chodzi? Może ma kogoś na boku?
- Nie nie to na pewno nic z tych rzeczy. Może po prostu szykuje dla Ciebie jakąś niespodziankę.
- ty wiesz o co chodzi,prawda?-pyta Kaśka
- Można tak powiedzieć. Ale nie mogę Ci nic powiedzieć bo mój syn mnie udusi. Weź te sałatki i chodź do jadalni.
- Dobrze.
Podczas kolacji buzie im się nie zamykały , każdy miał coś do powiedzenia. Po zjedzonym posiłku przenieśli się do salonu.
- Komu wina?-zapytał Grzegorz
- Ja poproszę powiedziała Aleksandra
- Kasia? Magda?
- No to my też poprosimy- Kasia z Magdą szybko nawiązały ze sobą kontakt.
- Marcin? Olek?
- My prowadzimy więc nie możemy .
- A no tak zapomniałem,
- No to co zdrowie pięknych pań- Grzegorz uniósł kieliszek a zaraz za nim dziewczyny,
Kasia z Marcinem siedzieli na kanapie ,ona głowę opartą miała na jego klatce piersiowej a on trzymał ją ręką w tali , w podobnej pozycji siedział Olek z Magdą. Marcin spojrzał na zegarek na swojej lewej ręce i zobaczył ,że jest już po 22.
- Kasiu,będziemy się zbierać-szepnął jej na ucho.
- Właśnie miałam ci to powiedzieć.
- Mamo,tato ,my będziemy się zbierać.
- Już tak szybko?- zapytała Aleksandra.
- Tak, mamy jeszcze jedną sprawę do załatwienia.
- No my też będziemy już uciekać- powiedział Olek
-Kiedy wszyscy się już pożegnali,Aleksandra wzięła Marcina na bok.
- Kasiu , poczekaj chwilkę.
- Daj kluczyki, poczekam w aucie.
- Trzymaj.
-Co się dzieje mamo?-zapytał Marcin
- Zrealizuj te swoją niespodziankę szybko bo Kasia zaczyna coś podejrzewać.
- Powiedziałaś jej coś?
- Nie skąd taki pomysł. Powiedziałam,że będę milczeć w tej sprawie tak też robię. Tylko ona podejrzewa,że masz kogoś na boku. Załatw to jak najszybciej,
- O matko! Wiem,wiem, jeden plan nawet dzisiaj zrealizuje.
- Dobra to trzymaj się ,pa - Ola ucałowała Marcina w policzek.
- Pa mamo.- Kasia tak jak powiedziała czekała w samochodzie.
Marcin wszedł do samochodu i powiedział:
-To co jedziemy do mnie?
- Mhm
Po 15 minutach byli już w domu , Warszawa tak późną porą była dobra do jeżdżenia bo nie było korków.Marcin wpisał kod i wpuścił Kasię.Jakie było ich zdziwienie kiedy ze drzwi obok mieszkania Marcina wychodziła Janka
- Janka?!- zapytali równocześnie.
- O cześć wam!-powiedziała Buford z uśmiechem.
- Co ty robisz w mieszkaniu Pani Marysi?- zapytała ze zdziwieniem Kasia.
- Wynajęłam je , bo Pani Marysia wyjechała. Od dzisiaj jesteśmy sąsiadami. Cieszycie się?-zapytała Janka uśmiechając się
- Nawet nie wiesz jak bardzo! -powiedziała Kaśka z sarkazmem i weszła do mieszkania trzaskając drzwiami.
- Muszę iść , Pa-powiedziała Janka
- Pa- odpowiedział jej Marcin i wszedł do mieszkania za Kasią.
- Jeszcze jej tu brakowało!-powiedziała Kasia
- Spokojnie, nie denerwuj się . Pani Marysia za niedługo wróci i wszystko wróci do normy . Idziemy spać?
-Tak, o niczym innym nie marzę w tym momencie jak o łóżku i spaniu.
- No to chodź.
Kiedy leżeli już w łóżku , Kasia leżała przytulona do klatki piersiowej Marcina a on głaskał ją po ramieniu. Błogą ciszę przerwała Mularczyk:
-Boję się Marcin
- Czego? Ze mną
- Chociażby tego, że jak dzisiaj patrzyłam na Jankę, to cały czas się tylko zastanawiałam, czy już z nią byłeś, czy dopiero z nią będziesz, a może właśnie z nią jesteś. I tak będzie z każdą inną kobietą, rozumiesz? To jest nie do zniesienia, ja tego nie wytrzymam. 
- Kasiu, nie ma żadnej Janki, ani żadnej innej.
- Taa. 
- I nigdy nie będzie.
- A skąd mam wiedzieć, co? Dasz mi tę pewność?
- Kocham cię. 
Kaśka podniosła się gwałtownie z jego klatki piersiowej i nie mogła uwierzyć ,że w końcu to od niego usłyszała. Marcin podniósł się na łokciach i czekał na jakąś reakcję z jej strony.Tak  to na pewno była najpiękniejsza i najszczęśliwsza chwila w jej życiu. Nie zapomni tego dnia do końca życia.W końcu jej wyznał miłość. Nie czekając ani chwili dużej chwyciła jego twarz w ręce i namiętnie pocałowała go w usta:
- Ja ciebie też .


wtorek, 23 czerwca 2015

Powrót

Kochani! :)
Wracam na bloga. Potrzebowałam przerwy,żeby wszystko przemyśleć i poukładać jak to ma być z tym opowiadaniem.  Mam nadzieję, że ktoś jeszcze zagląda na mojego bloga i że się nie gniewacie, że mnie takddługo nie było . W piątek lub w sobotę zapraszam Was na kolejną część, jak myślicie co się w niej wydarzy? Tego dowiecie się już w ten piątek albo w sobotę. Zostawcie po sobie jakiś ślad, że to przeczytaliście.
Pozdrawiam i przepraszam
Karolcia

wtorek, 19 maja 2015

Zapytanie

Witam! ♥
Nie to nie nowa część niestety. Mam do Was pytanko:
Widzę,że aktywność na blogu spada wiem ,że to poniekąd moja wina , bo bardzo rzadko dodaję notki. Ale również nie mam żadnej motywacji od Was, trzy komentarze przy jednym opowiadaniu ? To nic nie daje. Nie mam od Was takiej informacji , w której piszecie mi swoje przemyślenia, uwagi co mam zmienić co poprawić czy Wam się w ogóle to podoba? Zastanawiam się czy nie zawiesić bloga? Co wy na to ? Swoje myśli na ten temat piszcie w komentarzach. 
Karolcia

niedziela, 17 maja 2015

Część 13

Moi drodzy! ♥
Zapraszam Was na 13 część opowiadanka.
Zostawcie po sobie jakiś komentarz,żebym wiedziała czy dalej prowadzić bloga.
Miłego czytania! ♥


Marcin wstał wcześniej i poszedł przygotować dla Kasi śniadanie do łóżka. Kiedy Marcin wszedł do sypialni z tacką Kasia właśnie się budziła. Postawił tackę na ziemi i podszedł do niej.
-Dzień dobry kochanie-powiedział Chodakowski uśmiechając się.
- Czeeeść - powiedziała Kasia przeciągając się jak kotka.
-Jak się spało?
-Krótko ale dobrze.
-Krótko?
- No przecież nie dałeś mi spać w nocy.
-Źle ci było?
- Nie.
-Przygotowałem śniadanie do łóżka dla mojej damy.
- Tak? To gdzie ono jest? - Marcin szedł z łóżka i wziął tackę z ziemi i postawił Kasi na kolanach.
Marcin nie przygotował dla Kasi jakiegoś wyśmienitego śniadania bo jak każdy wie nie był dobrym kucharzem.

-Marcin ja wiem,że ty nie jesteś żadnym super kucharzem ale to wygląda przepysznie i na pewno tak smakuje.
-No wiesz co , jak możesz?
- No proszę Cię przecież ty nawet zupki w proszku nie umiesz zrobić.- powiedziała Kasia wkładając kanapkę do buzi.
- Z pełną buzią się nie mówi skarbie.
- A ty czemu nie jesz ze mną? Przecież ja tego wszystkiego sama nie zjem.
- Kasia zobacz jak tego jest mało a ty mi mówisz,że tego wszystkiego nie zjesz.
-Wiesz przecież,że jak mam apetyt to jem dużo , ale dzisiaj to co jest na talerzu jest za dużo. Chodź zjesz ze mną .
- No dobrze chudzielcu.
- Kasia masz jakieś plany na wieczór?- zapytał Marcin jak skończyli jeść.
- Nie, a co ?
- No to już masz moi rodzicie zaprosili nas na obiad.
- Na którą?
- Na 18.00
- Kurcze przecież już jest 12, zawieziesz mnie do domu?
- Tak , ale pójdziesz ze mną?
- Tak.
- Dobra to się ubieraj zaraz Cię zawiozę.
- Okey , to idę do łazienki - Kasia wstała z łóżka i założyła na siebie koszulę Marcina. Z fotela obok łóżka zabrała swoje rzeczy i znikła za drzwiami łazienki. Marcin w tym czasie wykonał telefon do ojca :
-Cześć tato.
- Cześć Marcin, co się stało?
- Chciałem Ci powiedzieć,że przyjdę do Ciebie i mamy z Kasią na kolację.
- O to świetnie,że udało Ci się namówić Kasię , to co widzimy się o 18?
- Tak tak będziemy, A powiedz mi czy Olek też będzie z Agatą na tej kolacji?
- Tak dzwoniłem ich też zaprosić i powiedzieli ,że będą . A Kasia zna Olka?
- Właśnie nie i chciałbym jej go przedstawić.
- No to dzisiaj masz świetną okazję do tego .
- Dobra kończę bo Kaśka idzie. Do zobaczenia.
- Pa.
Kasia właśnie wyszła z łazienki:
- To co jedziemy?
- Tak.
- Wiesz do kogo mnie ostatnio Krzysiek zaprowadził? - zapytała Kasia jak już byli w samochodzie.
- Do psychologa?- zapytał Chodakowski z uśmiechem
- Haha bardzo zabawne. Pamiętasz Klarę?
- Tak, u niej byliście? Przecież ona wyjechała za granicę?
- Skąd wiesz,że ona była za granicą?
- Bo z nią rozmawiałem przed jej wyjazdem.
- Utrzymujesz z nią kontakt?
-Nie po prostu dzwoniła się mnie coś spytać no i mówiła,że wyjeżdża.No ale po co Cię Maczeta tam zaprowadził?
- Byliśmy ją odwiedzić.
- Już wróciła?
- No tak była tam tylko rok. A wiesz jakie ona ma śliczne mieszkanie . No i nie uwierzysz znalazła chłopaka i pracę,
- Czyli skończyła z tym co robiła?
- Tak, moglibyśmy się na jakąś imprezę z nią wybrać.Ostatnio coś wspominała.
-Czemu nie. Już jesteśmy.
- Okey to do zobaczenie później.
- Będę u Ciebie o 17:30. Mam jeszcze dla Ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Niespodzianka to niespodzianka.
- Okey,pa.
- Pa - Marcin poczekał aż Kasia weszła do bloku i dopiero wtedy odjechał.
Kasia weszła po schodach na 3 piętro , nacisnęła na klamkę ale drzwi były zamknięte. Zadzwoniła na dzwonek ale nikt jej nie otworzył , Krzysiek musiał gdzieś pójść. Chwile jej to zajęło za nim znalazła klucze do domu bo jak wiecie kobieca torebka ma wiele skarbów w sobie. Weszła do domu :
- Krzysiek - weszła do salonu i kuchni ale tam go nie było. Weszła do jego pokoju tam też pusto. W korytarzyku zobaczyła,że nie ma jego kurtki ani butów więc wyszedł. Może i dobrze,że go nie ma będzie mogła na spokojnie się przebrać i pomalować na kolację .
Zdjęła płaszczyk i buty w korytarzyku , a torebka położyła na stole w kuchni, poszła sobie nalać wody do szklanki bo strasznie chciało jej się pić. Stwierdziła,że pójdzie do pokoju uszykować sobie strój,żeby później nie musiała wybierać ubrań w pośpiechu. Weszła do pokoju i wygrzebała z szafy miętową sukienkę,która u dołu była zakończona czarnym pasem , dobrała do tego czarne szpilki i torebkę oraz kolczyki w kolorze miętowym. Zobaczyła na zegarek,że jest 13:15 więc stwierdziła,że ma jeszcze trochę czasu i pójdzie przygotować obiad dla niej i dla Krzyśka. Przygotowany strój ułożyła na łóżku i poszła do kuchni. Z torebki wyjęła telefon i w liście kontaktów znalazła Krzyśka, odebrał po dwóch sygnałach:
-Cześć Krzysiek.
- O witam księżniczkę , coś się stało?
- Za ile będziesz w domu?
- Za jakieś 20 minut .
- To dobrze. Mam nadzieję,że jesteś głodny?
- Jak wilk , a co gotujesz coś na obiad?
- Tak przed chwilą przyszłam i stwierdziłam,że coś dla nas ugotuje.
- Dobra to zaraz przyjdę , pa
- Pa
Kasia zabrała się za robienie chińskiego dania stwierdziła,że to jest najmniej pracochłonne. Z zamrażalnika wyjęła specjalne warzywa na patelnie , a z lodówki pierś z kurczaka. Wyjęła patelnie z szafy i położyła ją na palniku. Kiedy patelnia się rozgrzała wrzuciła warzywa i pokrojonego kurczaka razem . Wyjęła z szafy garnek i nalała wody aby mogła ugotować ryż. Kiedy akurat kończyła przygotowywać obiad do domu wszedł Maczeta.
- Cześć - podszedł do Kasi i pocałował ją w policzek .
- Cześć , umyj ręce i siadaj do stołu zaraz podam obiad - powiedziała Kasia z uśmiechem.
- Dobrze mamo-zasalutował Krzysiek
- Wiesz co nawet to lepiej,że się spóźniłeś bo nie musisz czekać na obiad.
- A nie mówiłem,że wiem co robię. Przecież specjalnie się spóźniłem,żebyś ze spokojem mogła przygotować obiad.
- Proszę - Kasia położyła przed Maczetą talerz z jedzeniem.
- Dzięki , a ty nie jesz?
- Jem jem spokojnie.
- Smacznego.
- Dzięki.
- No to opowiadaj jak było u mojego przyjaciela?
- Dobrze.
- A coś więcej?
- Przygotował dla nas Taro kolację u niego w domu.a rano dostałam śniadanie do łóżka.
- Poszłaś z nim do łóżka?
- Tak.
-Napijesz się kawy?
- Z chęcią.
- No to wypiję z Tobą kawę i muszę się zbierać.
- Dokąd?
- Rodzice Marcina zaprosili nas na kolację. Marcin będzie po mnie o 17.30.
- Znowu zostawiasz mnie wieczorem samego.
- Obiecuję,że jutrzejszy wieczór spędzam z Tobą.
- Trzymam Cię za słowo. Chodź na kanapę , pogadamy.
- Okey, co robiłeś jak mnie nie było.
- Byłem u Klary i jej chłopaka.
- No i jaki jest?
- Ma na imię Łukasz, jest wysokim , dobrze zbudowanym brunetem.
- W naszym wieku?
- Tak ma tyle samo lat co my.
- Krzysiek nie zastanawiałaś się nad tym,żeby zostać z nami już na stałe?
- Właśnie miałem Ci o tym jutro na naszym wieczorze mówić.
- Na prawdę ?
- Tak , kontrakt jaki miałem w Kanadzie u rodziców skończył mi się . I właśnie zastanawiałem się nad tym,że zostać w Polsce na stałe.
- Jej nawet nie wiesz jak się cieszę. - Kasia rzuciła się na Krzyśka,żeby go przytulić.
- Spokojnie bo mnie udusisz. A chyba chcesz,żebym jeszcze trochę pożył?
- Oczywiście,że tak - odpowiedziała Kasia schodząc z Krzyśka
- Miałbym do Ciebie prośbę.
- Jaką?
- Nie mów nikomu,że zostaje na stałe, dobrze?
- Okey ,nie ma problemu.
- Kasia ja nie chcę Cię poganiać ale jest po 16 i wiem,że wy kobiety potrzebujecie dużo czasu,żeby się wyszykować, więc może poszłabyś się już robić?
- Jeju już jest po 16. Dzięki Krzysiek - Kasia nachyliła się i cmoknęła Krzyśka w policzek.
- Nie ma za co.
Kasia wzięła ubrania,które miała uszykowane na łóżku i poszła do łazienki.

Włosy lekko zakręciła na lokówce i zostawiła rozpuszczone. Na kości policzkowe nałożyła różu aby je podkreślić. Oczy przejechała czarną maskarę i zrobiła kreski. Popsikała się po szyi swoimi ulubionymi perfumami. Założyła sukienkę i dodatki i wyszła do Krzyśka,żeby mu się pokazać.
- Krzysiek?
-Tak?-zapytał wychodząc ze swojego pokoju 
- I jak ?-zapytała Kasia obracając się w okół własnej osi.
-Wow, wyglądasz rewelacyjnie.
-Dziękuję. Która godzina ?
- 17:15 , zaraz Marcin będzie.
-Wiem,mówił,że ma dla mnie jeszcze jakąś niespodziankę. Wiesz może o co może chodzić?
- Nie mam zielonego pojęcia.
- Idę po telefon do kuchni bo zapomnę.
- Idź idź.
Kasia wsadziła do torebki telefon,chusteczki i kosmetyki.
Gdy chowała błyszczyk do torebki zadzwonił dzwonek. 
-Otworzę!- zawołał Krzysiek 
- Okey , ja już idę .
- Cześć -powiedział Marcin i uścisnął sobie dłoń z Krzyśkiem.
-Cześć, Kasia już idzie - w tym momencie Mularczyk weszła do korytarza.
-Cześć kochanie- powiedział Marcin dając Kasi różę i całusa w usta.
-Cześć- Marcin zlustrował Kasię wzrokiem od góry do dołu.
- No powiem Ci ,że wyglądasz niesamowicie.
-Dziękuję, idziemy?- zapytała dziewczyna biorąc płaszcz z wieszaka.
- Tak.
Będąc już w samochodzie Kasia zapytała:
-Marcin o jaką niespodziankę Ci rano chodziło?
- Spokojnie moja droga wszystkiego dowiesz się na miejscu.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, musisz wytrzymać jeszcze chwilę.
- Okey,już nic nie mówię. 
Kasia do końca drogi nie odzywała się do Marcina , przez cała dalszą drogę podziwiała widoki, które mijali jak jechali.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Część 12

Moi drodzy! ♥
Zapraszam Was na 12 część opowiadania . Przepraszam,że tak długo musieliście czekać.
Część dedykowana: Nice, Anonimkowi, Kami by Kasiek i Juli ♥
Nie wyszła mi jest beznadziejna i krótka  ale nic innego nie wymyślę ,więc zapraszam do czytania :)
Miłego czytania! ♥
DZIĘKUJĘ ZA 19430 TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ! ♥.♥

Wyszła przed budynek i zauważyła Marcina opierającego się o drzwi wypolerowanego auta.
Kiedy tylko podniósł wzrok od razu ją zobaczył na jego twarzy zagościł wielki uśmiech. Zrobił kilka kroków w jej stronę i wręczył jej piękną czerwoną różę
-Cześć,to dla Ciebie.-nachylił się i pocałował ją w policzek.
-Cześć,dziękuję-wspięła się na palce i delikatnie musnęła jego usta.
- Mmm, a to za co?
- A czy zawsze musi być za coś? Na przywitanie. Jedziemy?
- Tak - wyprzedził ją i poszedł jej otworzyć drzwi. - Zapraszam księżniczkę do auta.
-Dziękuję.
W samochodzie panowała grobowa cisza, obydwoje bali się odezwać. W końcu Kaśka nie wytrzymała tej ciszy:
- To dokąd jedziemy?- zapytała
-Do mnie na kolację - odpowiedział z uśmiechem.
- Tylko mi nie mów ,że sam gotowałeś.
- Zaraz się wszystkiego dowiesz bo już jesteśmy.- Droga minęła tak szybko,że nawet nie zauważyła kiedy dojechali pod jego dom.
Wyszedł z auta i poszedł do strony pasażera otworzyć jej drzwi - Chodź.
Kiedy weszli do domu Marcina, Kasia nie wierzyła własnym oczom. Stół był pięknie przystrojony , na środku stołu stała długa czerwona świeca. Na przeciwko siebie stały dwa na krycia.
- Cześć Kasiu- powiedział Taro.
-Cześć, tak myślałam,że to ty wszystko na kolację przygotujesz. Przecież Marcin nie potrafi gotować.
- Przygotowałem Wam na kolację sushi mam nadzieję,że lubisz?
- Uwielbiam, Taro ty czy Marcin przystroiłeś tak pięknie stół - 
- Mi Marcin nie pozwolił przystroić stołu, on to sam tak wszystko wymyślił.
- Jest ślicznie. Dziękuję.
- Dobra koniec tej pogawędki , zapraszam do stołu bo wszystko stygnie.
Marcin podszedł do stołu i odsunął Kasi krzesło:
-Zapraszam
- Dżentelmen? 
- Pamiętasz jak ci kiedyś powiedziałem,że dżentelmen nigdy nie byłem i nigdy nie będę?
-Tak
- No to chyba to nie była prawda. Bo przy Tobie powoli się nim staje - posłał Kasi uśmiech.
- I właśnie o to mi chodzi.- odpowiedziała na jego uśmiech uśmiechem
- Dobra Taro dziękujemy Ci za tą pyszną potrawę ale mógłbyś nas już zostawić samych?
-Tak jasne już idę . Pa Kasiu
-Pa
Jedli w ciszy . Kasia delektowała się pysznym sushi Taro , które uwielbiała.
Po skończonym posiłku Marcin schował talerze do zmywarki i powiedział:
- I jak Ci smakowało?
- Było przepyszne. To było jedno z najlepszych sushi jakie kiedykolwiek jadłam.
- A to jeszcze nie koniec niespodzianek.
-Tak?
-Mhm - Marcin wyjął z lodówki truskawki w czekoladzie i szampana.
- A na to masz ochotę ? - pomachał jej przed nosem miską truskawek w czekoladzie i szampanem.
- Skąd wiedziałeś,że lubię?
- Mam swoje dojścia a poza tym kochana znam Cię nie od dzisiaj.
-Kochana?
- No co a nie może tak być ?
- Nie no po prostu nigdy tak nie mówiłeś.
- No to od dzisiaj będę tak mówił, pasuje?
- Jak najbardziej.
-Chodź może na  kanapę,co?
- Dobra.
Marcin i Kasia śmiali się i rozmawiali o wszystkim i o niczym. Marcin karmił Kasię truskawkami a ona jego i popijali to wszystko szampanem. W pewnym momencie Kasia podniosła się z miejsca i usiadła na Marcinie okrakiem i zaczęła go całować. Marcin chociaż był zdziwiony reakcją Kasi oddawał pocałunki. W pewnym Kasia zaczęła rozpinać guziki od koszuli. W pewnym momencie Marcin chwycił Kasię za ręce i oddalając ją od siebie na bezpieczną odległość by go nie pocałowała oczywiście spotkał się ze przeciwieństwem ze strony Kasi.
- Na pewno tego chcesz?
- Tak.
- To może wygodniej będzie w sypialni?
- Mhm , możesz mi puścić ręce?
- Tak
Marcin wstał z kanapy z Kasią na rękach i skierował się z nią w stronę sypialni , oczywiście nie odbyło się bez potknięcia o stół. Szli cały czas się całują i gubiąc po drodze swoje części garderoby.

środa, 22 kwietnia 2015

Przeprosiny

Cześć kochani! ♥
Przepraszam,że tak dawno mnie nie było wiecie trochę brakowało mi czasu na prowadzenie bloga dlatego tak go trochę zaniedbałam. Ale obiecuję poprawę , jeszcze w tym tygodniu pojawi się kolejna część opowiadanka a może i wstawię jeszcze niespodziankę zobaczymy. Śledźcie mojego bloga a wszystkiego się dowiecie :)
Bardzo Was przepraszam i mam nadzieję,że ktoś jeszcze pamięta mojego bloga?
Dajcie w jakikolwiek sposób znać,że jesteście tu ze mną na blogu ♥
Karolcia

sobota, 14 marca 2015

Część 11

Moi Kochani! ♥
Zapraszam Was na już 11 część naszego opowiadania.
Mile widziane komentarze, które naprawdę motywują ! :)
Miłego czytania! ♥


Kaśka uparła się ,że wróci do pracy. Chociaż Pan Grzegorz nie chętnie się zgodził.
Tydzień później
Budzik.Obiekt nienawiści 98% ludzi. 7:00 rano wybiła na budziku. Kasia wyciągnęła rękę by go wyłączyć. Przeciągnęła się na łóżku jak kotka , założyła szlafrok i poszła przygotować śniadanie dla niej i dla Krzyśka. Jakie było jej zdziwienie, kiedy przekroczyła próg kuchni i na stole ujrzała gotowe śniadanie. Do kuchni wszedł Krzysiek:
- Dzień dobry , jak się spało ?
- Dzień dobry , dobrze. Czy ty to śniadanie przygotowałeś dla nas?
- A widzisz tu kogoś jeszcze oprócz nas? No właśnie . Nie wiedziałem o której wstaniesz, więc postanowiłem przygotować śniadanie, żebyś zdążyła zjeść śniadanie i nie spóźnić się do pracy.Ale widzę,że z Ciebie to ranny ptaszek.
- Jej dziękuję - Kasia podnosi się na palcach i daje całusa w policzek Krzyśkowi.
- O widzę , że muszę częściej takie śniadanie przygotowywać.
- Ej! To ja pójdę się ubrać i zaraz wracam.
- Tylko się pośpiesz.
- Okey ,zaraz wracam.
Kaśka weszła do swojego pokoju i wyjęła z szafy koralową sukienkę i czarny żakiet . Jesień była wyjątkowo ciepła. Poszła do łazienki się ubrać i pomalować . Kiedy wyszła z łazienki miała idealnie czasu by zjeść śniadanie i jechać do pracy .
- No w końcu , ileż można czekać . Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
-Zapraszam do stołu . Napijesz się kawy?
- Chętnie.
Jedli w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Ciszę przerwał Krzysiek:
-Wróciłaś do Marcina?
- Nie , znaczy tak.
- To tak czy nie?
- Obiecał,że się zmieni ,więc powiedziałam mu , że się zastanowię.
- Wiesz,że taki typ ja Marcin się nie zmienia.
- Obiecał.
- No tak bo Marcin zawsze obietnic dotrzymuje! Nie pamiętasz ile razy Ci coś obiecywał ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymywał , prawda? I co potem było wypłakiwałaś się mi, że Cię olał.
- A niby jesteś Marcina i moim przyjacielem.
- Bo jestem!
- To jeżeli jesteś to powinieneś się cieszyć ,że chcemy być razem szczęśliwi.
- Kasia , ja się naprawdę cieszę . Tylko się o Ciebie martwię ,żebyś znowu przez tego dupka nie płakała . Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dzięki .  Tylko wiesz co prawdziwy przyjaciel nie robi wyrzutów . A może ty po prostu jesteś zazdrosny ?
- Ja? Po prostu się martwię.
- Dzięki , ale nie potrzebnie . Daj mi spokój będę robiła to co uważam za słuszne. - Wstała od stołu i poszła do korytarzyka założyć buty i płaszcz. Krzysiek poszedł za nią.
- Postaram się wrócić wieczorem.
- Kasia zaczekaj , ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło.
Nic mu nie odpowiedziała tylko trzasła drzwiami i zeszła do samochodu.
Do pracy weszła pięć minut przed czasem . W drzwiach swojego gabinetu wpadła na Pana Grzegorza.
- Cześć Kasiu.
- Dzień dobry.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To najważniejsze , jakby coś się działo to mów.
-Oczywiście.
- Zostawiłem Ci na biurku dokumenty , jakbyś mogła mi zrobić raporty  nic na popołudnie , to byłbym wdzięczny . Jak skończysz to przynieś mi je do mojego gabinetu .
- Dobrze.
- Dziękuję .
Kiedy weszła do swojego gabinetu na biurku zobaczyła dokumenty od Pana Grzegorza a zaraz obok długą czerwoną różę wraz z kawą i drożdżówką. Odwiesiła płaszcz na wieszak i podeszła do biurka.
Przy róży leżał liścik : "Róża dla najpiękniejszej brunetki jaką znam . Kawa i drożdżówka na drugie śniadanie , bo pewnie śniadanie zjadłaś w domu więc to masz na później. Miłej pracy : M."
Kaśka usiadła na fotelu przy biurku i zaczęła szukać w torebce telefonu bo chciała napisać do Marcina esemesa. Kiedy znalazła telefon z listy kontaktów wybrała numer do Marcina i wysłała wiadomość : "Dziękuję za przepiękną różę . Miałeś rację śniadanie zjadłam w domu . Kawę wypiję teraz a drożdżówkę zjem później . Jeszcze raz dziękuję . Kasia"
Wstała wzięła szklankę z półki i nalała wody z kranu wstawiając do niej kwiatka, postawiła na parapecie różę i wzięła się za robienie raportów.
Tak jak przypuszczała chwilę jej w pracy nie było i miała masę pracy. Nie spodziewała się ,że raporty zdąży zrobić do południa , stwierdziła ,że od razu za niesie je do Pana Grzegorza.
Po drodze do biura Grzegorza spytała się Anki siedząc za biurkiem w sekretariacie czy Pan Grzegorz gdzieś wychodził , ta tylko pokręciła przecząco głową. Już miała zapukać do gabinetu kiedy usłyszała rozmowę Grzegorza z Marcinem , zatrzymała się przed drzwiami by poczekać aż skończą oraz usłyszeć o czym mówię . Po chwili usłyszała donośny głos Marcina:
- Uspokój się . To przecież możesz się z Kasią zobaczyć później , teraz jesteś mi potrzebny przy spotkaniu z inwestorami.- usłyszała spokojny głos Pana Grzegorza.
- A do czego ja ci jestem potrzebny przy tym spotkaniu ? Jak i tak wszystko wiesz najlepiej .
- Chcę ,żebyś był obecny przy tej rozmowie jako współudziałowiec tej firmy. Kasia ma mi zrobić na popołudnie raporty i pojedziemy na spotkanie . A potem masz wolne. Wieczorem możesz się spokojnie z nią zobaczyć , dobra?
- Dobrze. - stwierdziła,że to dobry moment by wejść do środka , zapukała do drzwi i usłyszała "proszę"
- Nie przeszkadzam ?
- Nie nie wchodź . Marcin już wychodzi.
- Cześć Kasiu-nachyla się i całuje ją w policzek.
-Cześć. Panie Grzegorzu zrobiłam te raporty ,o które Pan prosił.
- Tak szybko?
- No tak jakoś wyszło.
- No jesteś niezastąpiona w tej firmie . Brakowało nam Ciebie jak byłaś na zwolnieniu.
- Bez przesady. Dziękuję jak na razie się nigdzie nie wybieram .
- A nie mówiłem ,że Kasia jest nam tu firmie potrzebna.
- Ty Marcin to mi nie chciałeś pozwolić wrócić do firmy .
- No bo się o ciebie martwię. Dalej bierzesz leki i masz chodzić na wizyty kontrolne.
- Coś się dzieje Kasiu ?
- Nie już wszystko w porządku . Po prostu muszę chodzić na prześwietlenia po tej złamanej ręce i żebrach . Nie ma się czym martwić już wszystko jest dobrze . To ja nie przeszkadzam idę dokończyć z papierami.
- Dobrze , jak skończysz to możesz iść do domu.
- Dziękuję.
- Tato a ode mnie coś jeszcze teraz potrzebujesz ?
- Nie tylko o 14 mamy spotkanie z inwestorami , więc masz być na czas.
- Dobra to dopiero za 2 godziny , więc będę . To ja pójdę dokończyć to co robiłem.
- No idźcie , idźcie.
Marcin wszedł za Kasią do jej gabinetu.
-Tęskniłem .
- Tak? Jakoś nie widać tego po Tobie.- Marcin zamknął drzwi i podszedł do Kasi , nachylając się i muskając jej usta ,czując ,że pogłębiła pocałunek wpił się w jej usta obejmując ją w pasie. Niestety musieli przerwać pocałunek bo zabrakło im powietrza.
- A teraz mi wierzysz?
- Tak.
- A co byś powiedziała na kolację dzisiaj?
- Dobra
- Okey to będę po Ciebie o dwudziestej.
- Okey , a teraz spadaj bo muszę popracować.
-Tak jest - zasalutował Marcin - Do wieczora
- Pa
Uzupełnienie reszty papierów nie zajęło jej dużo czasu . Tak jak jej  powiedział Pan Grzegorz , tak też zrobiła wyszła z pracy o 14 jak skończyła wypełniać dokumenty . Pomyślała,że skoro ma wieczorem kolację z Marcinem to pojedzie do centrum handlowego po sukienkę .
W centrum handlowym miała swoje trzy sklepy , w których kupiła wszystko co będzie jej na wieczór potrzebne. Do domu wróciła po 16 . Rzuciła na komodę w korytarzu kluczę , odłożyła torebkę i zdjęła płaszcz . Weszła do kuchni zostawiając zakupy na kanapie w salonie , weszła do kuchni aby nalać sobie wody . Zdziwiła się ciszą jaka panowała w domu , czyżby Maczeta gdzieś wyszedł?
Weszła do jego pokoju tam go nie było , sprawdziła w łazience , tam też go nie było , poszła na balkon też go tam nie zastała . Pewnie gdzieś wyszedł tylko dziwne ,że nie zostawił kartki , że wychodzi jak to zawsze robił ,zapewne się spieszył . Kasia zobaczyła na zegarek stwierdziła, że ma jeszcze nie całe trzy godzinki do spotkania z Marcinem. Usiadła na kanapie w salonie , wzięła laptopa ze stolika , miała zamiar skończyć to co zaczęła robić jak była po wypadku . Otworzyła zapisany plik na laptopie i zaczęła pisać dalszą część książki , którą zaczęła . Tak nikt nie wiedział,że powróciła do pisania , od zawsze ją ciągnęło do pisania , a może po prostu miała do tego smykałkę . Stwierdziła ,że przyjaciołom i rodzinie pochwali się dopiero jak skończy i będzie dawała do publikacji. Pisanie tak ją pochłonęło , że nawet nie zauważyła ,że została jej godzina do randki z Marcinem . Całe szczęście , że Krzyśka nie ma to nie będzie jej wypytywał dokąd idzie i z kim .
Wzięła swoje zakupy i poszła do łazienki się zrobić na bóstwo . Amarantowa sukienka którą kupiła idealnie podkreślała jej figurę , założyła do tego czarne szpilki i delikatnie się pomalowała , włosy postanowiła delikatnie podkręcić. Kiedy kończyła robić loki na włosach usłyszała dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach , a jednak wrócił , pewnie będzie się pytał gdzie idę , z kim, itd. Skończyłam zakręcam włosy , które opadły na ramiona i stwierdziłam , że muszę iść zakładać płaszcz bo Marcin zaraz będzie.
- Kasia gdzie jesteś? - usłyszała głos Krzyśka
- Tutaj , wychodzę z łazienki.
- Wow , wyglądasz ....... - Maczeta nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa po prostu go zatkało jak zobaczył Kaśkę.
- No jak , dobrze ?
- Wyglądasz ... Jej nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa by Ci powiedzieć jak wyglądasz po prostu jak milion dolarów.
- Dziękuję.
- Kasia , ja chciałem Cię przeprosić za rano , to nie tak miało wyglądać .
- Nic nie szkodzi , po prostu się o mnie martwisz . - W torebce Kasi rozległo się dzwonienie telefonu.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę już iść , Marcin czeka.
- Baw się dobrze.
- Dzięki , pa
- Pa
Kaśka wyglądała przepięknie , Maczeta stwierdził, że skoro jej nie ma to obejrzy sobie meczyk i wypije piwo . Jednak nie mógł się skupić bo głowę zaprzątała mu piękna Kasia , której żałowała ,że to nie on jest na miejscu Marcina.

środa, 4 marca 2015

Część 10

Moi drodzy! ♥
Przepraszam ,że nie dodaję regularnie opowiadań.
Zapraszam do czytania ! ♥
Zostawcie po sobie komentarz , żebym wiedziała ,że ktoś tego bloga czyta :)

- Dobra młodzieży ja muszę lecieć bo jutro od 5 muszę być w pracy a wy tu grzecznymi proszę być - Maczeta jak zwykle musi jakiś głupi tekst powiedzieć . Nie minęło dwie minuty i jego już nie było , a mnie zaczęły oblewać zimne poty . Przecież teraz kiedy jesteśmy sami to czeka nas poważna rozmowa o naszej przyszłości , w ogóle jeśli taka jest...
- Słyszałam że byłeś tutaj przy mnie cały czas . Chciałam ci za to podziękować - Jakie podziękować? nie wyobrażałem sobie żebym mógł inaczej postąpić . Kocham ją i nie mogłem jej zostawić tutaj samej.
- Może chociaż w taki sposób odkupie jakąś część mojej winy. Kaśka wiem że nawaliłem. Wiem że po tym wszystkim możesz nie chcieć mnie znać , ale ja zrozumiałem ,że to tylko z tobą chce być... zależy mi na tobie i mam zamiar walczyć o nas . Źle mi jest bez ciebie , a ten wypadek... powiedzieli mi że możesz nie przeżyć , to było nie do zniesienia. Nie mogę cię stracić po raz drugi -W jej oczach było można wyczytać każdą emocje . Ból , cierpienie , smutek , ale jednocześnie uczucie którym mnie darzy
- Jak ty to sobie wyobrażasz ? Przerabialiśmy już to . Już kiedyś od ciebie słyszałam że się zmienisz... -jej oczy zaszkliły się pod wpływem wspomnień . Poczułem się cholernie źle bo wiedziałem że to prze zemnie teraz z jej oczów wypłynęły łzy
- Sam wtedy w to nie wierzyłem . Mówiłem tak wtedy dla świętego spokoju , a teraz wiem że postąpiłem źle. Niestety za późno to zauważyłem. Ja się zmienię... zmieniłem tylko pozwól mi być ze sobą -Chwyciłem delikatnie jej dłoń . Nie odtrąciła mnie tylko ścisnęła moją rękę
- Marcin nie wiem czy to ma jakiś sens...
- Proszę cie , daj mi ostatnią szanse. Nie zmarnuje jej tym razem . Obiecuje
- Pierw muszę zobaczyć że się zmieniłeś... Dopiero potem możemy porozmawiać o jakimkolwiek powrocie .-  Na moich ustach pojawił się promienny uśmiech , wiedziałem że teraz może być tylko lepiej.
- Zaczynamy od początku naszej znajomości tym razem ona potoczy się inaczej , ale pamiętaj że to jest ostatnia twoja szansa
- Rozumiem . Potrzebujesz czegoś ? Picie , jedzenie 
- Nie spokojnie . Ja nic nie potrzebuje ,a ty teraz leć do domu się wyspać , bo wyglądasz jak trup - W sumie miała racje . Kolor mojej cery przypominał kolor szpitalnych ścian . Pod oczami było widać cienie , ale mój wygląd nie był teraz najważniejszy . Ważna była Kasia i tylko ona- Ja tam to wiesz...
- Jak chcesz być ze mną to musisz być w niezłej formie . Raz dwa zmykaj , bez gadania -Jej uśmiech potrafi mnie zmusić do wszystkiego.
- Dobra już idę , ale jutro będę.
Następnego dnia
Rano jak to w szpitalu poranny obchód musi być .
W trakcie obchodu lekarz powiedział,że dzisiaj Kasię wypiszę i ,że ma za godzinę do niego przyjść podpisać dokumenty. Stwierdziła,że ma jeszcze godzinkę ,więc się ubierze i spakuje. Pakowanie przerwał jej dźwięk SMS, wiadomość przyszła od Marcina :
"Cześć Kasiu, będę po Ciebie o 11"
"Cześć Marcin, skąd wiesz , że dzisiaj wychodzę? Wiesz , nie musisz po mnie przyjeżdżać"
Nie musiała długo czekać na odpowiedź na SMS-a:
"Mam swoje źródło informacji. Będę o 11. Do zobaczenia :) "
"Okey , do zobaczenia"
Skończyła się pakować i poszła do lekarza po wypis. W tym czasie Marcin wszedł do jej sali i stwierdził ,że poczeka , bo może poszła do lekarza po wypis. I wcale się nie pomylił po chwili do sali weszła Kasia z kilkoma papierami w ręce. :
- Cześć Kasiu.
- Ooo cześć . Już jesteś?
- No tak wyszło, że troszkę wcześniej przyjechałem - Nic nie powiedziała tylko się uśmiechnęła. Wyjąłem zza pleców bukiet goździków:
-Proszę to dla Ciebie - widziałem jej zdziwioną i pytającą minę tym ,że dostała ode mnie kwiatki - No co?
- Nic. Dziękuję .
-Proszę bardzo.
- No powiem Ci ,że nie pomyślałabym,że dostane od Ciebie kwiaty.
- No wiesz ,powiedziałem ,że będę się starał więc się staram .Masz wszystko?- Kiwnęła twierdząco głową-No to chodź . Widziałem , że zabiera się by wziąć torbę z łóżka.
- Zostaw! Ja to biorę , ty weź kwiatki i idź.
- Dzięki - posłała mi ciepły uśmiech , który odwzajemniłem .
Wychodząc przed szpital , Kasia poprosiła,żebyśmy chwilkę zostali na świeżym powietrzu.
- Boże jak dobrze czuć wreszcie normalny zapach , a nie cały czas zapach tych chemikaliów szpitalnych. - Oparła się o barierkę i przymknęła oczy. Zbliżyłem się do niej i szepnąłem jej na ucho :
- Zapomniałem Ci powiedzieć , że pięknie wyglądasz .
- Dziękuję
Kasia miała na sobie rurki i czarną koszulę w sadzoną w spodnie oraz czarne szpilki.
- Chodź , mam dla Ciebie niespodziankę .
- Jaką ?
- Dowiesz się za chwilkę .
Wsiedli do samochodu Marcina i pojechali , nie minęła chwila i byli na miejscu.
Marcin podbiegł do strony pasażera i otworzył Kasi drzwi.
- Dziękuję .
- Chodź
- Bistro ? To miała być ta niespodzianka ?
- No chodź do środka to zobaczysz.
Kasia przekraczając próg kawiarni , jej oczom ukazał się wielki napis " Witaj cała i zdrowa"
Idąc dalej zauważyła : Maczetę , Pawła , Taro , Jankę , Aleksandrę , Alę , Olka ,Wojtka i Janka.
- Witaj Kasiu - powiedzieli wszyscy chórem.
- Cześć , jak dobrze Was widzieć .
Wszyscy podchodzi do Kasi i życzyli jej dużo zdrowia oraz mówili ,że się cieszą z jej powrotu , nawet Janka.
Kasia podeszła do Maczety , który rozmawiał z Pawłem i Taro :
- Krzysiu mogę Cię na chwilę.
- Jasne, co się dzieje?
- Chciałam Ci podziękować , gdyby nie ty nie wiem jakby się to skończyło.
- Przestań , tak w ogóle to Paweł dzwonił po karetkę ja nie byłem w stanie.
- A już nie przesadzaj. Dziękuję .
- Proszę bardzo , wiedz ,że zawsze możesz na mnie liczyć - i przytulił Kasię .
- Wiem i za to Ci bardzo dziękuję , takiego przyjaciela jak ty właśnie potrzebuję.
- Wiesz myślę , że jest ktoś jeszcze komu powinnaś podziękować.
Kasia odsunęła się od Maczety i posłała mu pytające spojrzenie.
- Marcin to całymi dniami i nocami siedział przy twoim łóżku w szpitalu i modlił się ,żebyś wróciła do zdrowia. Wiesz uważam, że powinnaś mu dać jeszcze jedną szansę , ale zrobisz jak zechcesz.
- Zobaczę. Chodź do reszty.
Spotkanie towarzyskie nie trwało zbyt długo bo wszyscy bez wyjątków musieli wrócić do swoich obowiązków.
- Chodź odwiozę Cię do domu - Marcin powiedział do Kasi
- Okey.
Stojąc przy samochodzie Kasia powiedziała do Marcina :
- Wiesz dziękuję Ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś .
- Proszę . Podobno robi się wszystko dla tych osób , które się kocha - Kasia posłała Marcinowi uśmiech i wspięła się na palce i musnęła delikatnie jego usta. Marcin przyciągnął Kasię bliżej siebie i pognębił pocałunek, kiedy zabrakło im tchu oderwali się od siebie.


poniedziałek, 2 lutego 2015

Część 9

Kochani ! ♥
Zapraszam Was na kolejną część opowiadania . Staram się mniej więcej nie robić za długich przerw , bo to mi nie sprzyja . Moim pomocnikiem przy opowiadaniach stała się Monia , której za pomoc bardzo dziękuję . Bez nie było by tych dwóch części . Dziękuję ♥.
Zapraszam do czytania ! ♥.♥



Udało się . To zdanie obijało się w mojej głowie. Uratowali ją... żyje , Boże dziękuje ci że jej nie zabrałeś do siebie , że zostawiłęś ją na tym nie sprawiedliwym i brutalnym świecie . Obiecuje ci że zaopiekuje się nią jak najlepiej potrafie. Wiem że na nią nie zasługuje , ale ja się zmienie... zmieniłem się .  Wiem też że nawaliłem na całej linii , ale człowiek ma prawo do błędów i do ich naprawiania , a ja spróbuje naprawić swój bład . Będe dla niej wsparciem , będe przyjacielem , a jak
kiedyś mi pozwoli to będe jej partnerem życiowym. Kocham ją i wiem że ona mnie też to uczucie nie zgaśnie nawet jeśli nie będziemy razem niestety z mojej winy . Było pare minut po północy pielęgniarka chociaż powinna mnie już dawno wywalić udaje że nic nie widzi . Za co jestem jej wdzięczny . Cały czas siedze przy jej łóżku trzymając w delikatnym uścisku jej słabą dłoń . Nawet nie wiem kiedy zasnełem . Oczami snów widziałem moją kasie chyba była w piątym miesiącu ciąży , a ja przy niej razem z
naszym synem budowaliśmy zamek z piasku.Na naszych palcach serdecznych widniały złote obrączki symbolizujące naszą miłość . Ja naprawdę się zmieniłem przecież nigdy w życiu nie myślałem o małżeństwie a przede wszystkim o dzieciach. To ona mnie odmieniła , a raczej miłość do niej . Z tego pięknego snu wyrwał mnie ból pleców , nie ma co się dziwić w końcu zasnąłem na nie wygodnym krześle szpitalnym . Wolałbym żeby obudził mnie dotyk Kasi niestety to nie jest tani romans tylko życie , które nie
jest bajką .i Tak mineły mi ponad dwa tygodnie . Praca , a potem rozmawiałem z Kasią . Szkoda tylko że nie odpowiadała . Byłem wąśnie w pracy kiedy mój telefon się rozdzwonił . Numer był nieznany przez co przez moje ciało przeszły dreszcze . Niepewnie odebrałem
- Halo
- Dzień dobry z tej strony doktor Wiślak postanowiliśmy żę dziś wybudzimy panią Kasie jej stan jest dobry , więc nie ma żądnych przeciw wskazań
- Ale naprawdę ?- Nie dowierzałem w to co słyszę , to był mój promyk nadziei w tym szarym świecie.
- Tak , dlatego dzwonie bo na pewno pan by chciał być przy niej kiedy się obudzi
- Tak tak będę jak najszybciej się da- Z biura wyleciałem jak burza . Łamiąc wszystkie przepisy dojechałem do szpitala . Nawet sam zdziwiłem się że to tak szybko poszło . Przed salą Kasi spotkałem jej lekarza.
- Dobrze ,że pan nie przyjechał tu karetką , bo taka szybką jazdą mógł pan spowodować wypadek
- Nie ważny jestem ja . Kasia się już obudziła ?
- Teraz wszystko zależy od jej organizmu . Może to potrwać pare minut , ale też pare godzin . Wszystko teraz zależy od niej.
- Moge do niej wejść?
- Ależ oczywiście
Przed wejściem do Kasi wykonałem telefon do Maczety , którego wygoniłem do domu.
- Krzysiek ?
- Tak ,stało się coś?
- Tak znaczy nie . Przyjeżdżaj jak najszybciej do szpitala.
-Ale stało się coś ?
- Dowiesz się jak przyjedziesz.
- Dobra , zaraz będę . 
Stwierdziłem , że poczekam tę chwilę przed jej salą za nim nie przyjedzie Krzysiek. Stanąłem przed szybą ,gdzie było widać Kasię leżącą na łóżku. Znowu na myśl przyszła mi wizja wspólnego życia , tak jakby to Kaśka chciała : dom , gromadka dzieci , kochający mąż , oczywiście dom w Grabinie niedaleko Państwa Mostowiaków , to w sumie jest jedyna rodzina jaką Kasia posiada , nawet nie do końca rodzina ale oni ją traktują jak własną córkę.
Z zamyśleń wyrwał mnie ucisk na ramieniu , okazało się , że Maczeta już przyjechał nawet nie wiem kiedy .
- Przykro mi .
- Dlaczego ?
- Bo ona się już nie obudzi , prawda ?
- Co ty za bzdury gadasz? Lekarze już ją ze śpiączki wybudzili ,teraz trzeba tylko czekać.
- Naprawdę?
- Tak , nawet nie wiesz jak się cieszę.
- A ja jeszcze bardziej .
- Ta na pewno . Idziesz ze mną do niej ?
- A mogę?
- Jak chcesz to chodź. Ej a pielęgniarki nas nie wyrzucą?
- A która jest godzina?
- Pora odwiedzin już się dawno skończyła . Jest już po 19.
- Pielęgniarki już się przyzwyczaiły ,że ja tutaj siedzę . Dobra chodź tylko bądź cicho.
- Tak jest.
Marcin otworzył drzwi i wszedł , tuż za nim wszedł Krzysiek.
Siedzieli i czekali aż Kasia się wybudzi. Marcin odruchowo delikatnie chwycił dłoń Kasi. Każdy pogrążony w swoich myślach nawet nie zauważyli kiedy zasnęli. Z krainy snów wyrwało mnie głaskanie po mojej ręce , byłem przekonany , że to wyobraźnia płata mi figle ,ale kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem Kasię. Patrzyła na mnie cały czas z uśmiechem na ustach , przez co na mojej buzi od razu pojawił się uśmiech na całej twarzy. Wiedziałem , że taki ruch jak głaskanie mnie teraz po ręce sprawia jej bardzo dużo bólu i kosztuje dużo wysiłku . Chwyciłem jej malutką dłoń w swoje ręce składając na niej kilka pocałunków. 
- Dzień dobry Kasiu , jak dobrze cię znów widzieć w świecie żywych.
- Cześć . Dziękuję.
- Chcesz coś zobaczyć ?
- Co takiego ?
- To popatrz się na prawo.
Obydwoje automatycznie odwróciliśmy głowy w prawo , gdzie ujrzeliśmy śpiącego w najlepsze Maczetę . Spał tak słodko , że nie mieliśmy serca go budzić . Ale chcąc zrobić mu niespodziankę musieliśmy.
- Ej Krzysiek , obudź się - za pierwszym razem nic nie zareagował . Marcin próbował dalej.
- Maczeta śpiący królewiczu pobudka.- dalej nic.
- Wiesz co może ja spróbuję . 
- Zobaczymy czy tobie się uda.
Kasia wzięła i położyła prawą rękę na kolanie Maczety.
- Krzysiu, dzień dobry. Pobudka.
Po chwili jednak Maczeta się obudził.
- A jednak ci się udało - powiedział Marcin do Kasi
- Kasiaaa ! Jezu jak ja się cieszę , że nic ci nie jest. - Maczeta przytulił Kasię.
- Też się cieszę , że cię widzę Krzysiu.
- Wiecie co ? Ja pójdę po lekarza prowadzącego.
- No właśnie to idź . 
Kiedy Marcin wyszedł . Kasia zapytała się coś Maczety:
- On tu tak długo siedzi?
- Odkąd ty tu leżysz .
- Naprawdę?
- Tak , codziennie do ciebie przychodził i coś ci opowiadał.Dobra cicho bo idzie - Marcin wszedł właśnie z lekarzem.
- Przepraszam Panów bardzo , ale muszę zostać z pacjentką teraz sam . 
- Oczywiście , już uciekamy . Do jutra Kasiu.
- Do jutra.
Kiedy chłopaki wyszli lekarz zaczął rozmawiać z Kasią :
- I co Pani Kasiu w końcu Pani do nas wróciła.
- Też się cieszę ,że jestem.
- Ale powiem Pani,że opiekę to Pani tu miała całodobową jak nie jeden Pan to drugi i tak na zmianę , nawet rodzicie tego bruneta u Pani kilka razy byli .
- Tak? A jednak komuś na mnie zależy i ktoś się o mnie martwi . 
- Zawsze się znajdzie taki co będzie mu na Pani zależało. To co z tego co widzę z wyników badań są całkiem dobre . Jutro jeszcze zrobimy podstawowe i myślę , że jak wszytko będzie dobrze to za jakieś 3-4 dni Panią wypuszczę. A teraz proszę spróbować zasnąć i nabierać sił na powrót do domu . 
- Dziękuję Panie doktorze za wszystko , naprawdę dziękuję . 
- Mi nie ma za co dziękować taka jest moja praca . Kolorowych snów życzę.
- Dziękuję.

niedziela, 25 stycznia 2015

Część 8

Kochani ! ♥
Przepraszam Was bardzo , że tak długo nic nie dodawałam , ale po prostu miałam tyle na głowie , że nie wiedziałam w co mam ręce włożyć . Mam nadzieję ,że nie zapomnieliście o moim blogu :) Kto aktywny ten niech zostawi po sobie komentarzyk :) Mam nadzieję , że się spodoba no i oczywiście życzę MIŁEGO CZYTANKA ! ♥
Za pomocą dziękuję Monice ! ♥
DZIĘKUJĘ ZA 10201 TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ ! ♥♥

Maczeta z Pawłem czekali już od dobrych paru godzin pod blokiem operacyjnym . Siedzieli w milczeniu pogrążeni każdy w swoich świecie , chociaż ich myśli i tak sprowadzały się do jednej osoby : Kasi. Obojgu im na niej zależało . Ta kobieta miała w sobie coś takiego że nie dało jej się nie lubić . Zawsze uśmiechnięta , pomocna , a teraz... za kogo grzechy taki los ją spotyka . w końcu tą cisze przerwał Krzysiek :
- Zadzwonię do Marcina powinien o tym wiedzieć - Nie czekając na odpowiedz rozmówcy wykręcił numer do przyjaciela po paru sygnałach usłyszał jego głos.
- No cześć stary . coś się stało że dzwonisz ?
- Kasia miała wypadek , przyjeżdżaj do szpitala -Bez dodatkowych słów Marcin rozłączył rozmowę.
- I co przyjedzie ?
- Nie wiem . mam nadzieje że tak
Po niecałym kwadransie wyszedł lekarz , mężczyźni od razu stanęli na baczność.
- Pani Kasia miała dużo szczęścia , złamane kilka żeber i ręka i do tego uraz głowy , na razie jest w śpiączce , nic więcej nie mogę powiedzieć ta doba będzie decydująca . Nie długo pani Kasia zostanie przewieziona na normalną sale . numer pokoju dowiedzą się panowie od pielęgniarki.
- Dziękuje panu.
- Mnie nie trzeba taka moja praca teraz wszystko jest w rękach boga.
 Lekarz położył rękę na ramieniu Maczety , jakby chciał tym gestem powiedzieć jemu że nie ma co się martwić i wszystko będzie dobrze . Po chwili panowie zostali sami . Tak jak powiedział wcześniej lekarz , pielęgniarka nakierowała ich na miejsce w którym przebywa aktualnie ich przyjaciółka na razie nie mogli wejść , więc zostało im przyglądanie się przez szklane drzwi. . Wyglądała jakby z niej życie odeszło , blada bez uśmiechu podłączona do tej aparatury . Taki widok nawet największemu
twardzielowi zmięknie serce , szczególnie kiedy jest to bliska tobie osoba. Kiedy tak stali dołączył do nich zdyszany Marcin
- Co się stało ? Dlaczego ona tu jest ? - Zadawał pytania patrząc cały czas na kruche ciało dziewczyny)
- Chciała się ze mną ścigać do baru , kiedy wbiegała na ulicę nie zauważyła samochodu , a ja jak go zobaczyłem to było już za późno
- Wyjdzie z tego ? Chłopaki powiedzcie mi  że z tego wyjdzie- Żadne z nich nie odpowiedziało , obydwoje na tyle trzeźwo myśleli że wiedzieli że ze śpiączki może się nigdy nie wybudzić. 
Marcin
Stałem przed tymi szklanymi drzwiami przyglądając się jej postaci . Cała blada , podłączona do aparatury utrzymującej jej życie . Wyglądała jakby się miała zaraz rozlecieć na kawałki.Na jej widok oczy zaszły mi łzami . Dlaczego to ona tam leży ? Przecież ja tam powinienem być za tyle nie przyjemności , które jej zrobiłem . Marcin ty idioto , jak mogłeś , teraz już przez to może się okazać , że nigdy jej nie powiem jak bardzo ją kocham.
Musiałem w końcu przerwać tę grobową ciszę :
- Maczeta , Paweł co tak dokładnie się jej stało ?
- Tak jak ci mówiłem przedtem wpadła pod samochód.- powiedział Maczeta
- To wiem , chodzi mi o to jakie ma obrażenia ?
- Złamała kilka żeber i rękę oraz ma uraz głowy .
- Wyjdzie z tego ? Powiedzcie , że wyjdzie !
- Marcin , przecież wiesz , że jak jest w śpiączce to się może nigdy nie wybudzić . Trzeba być dobrej nadziej .- powiedział Paweł
- Trzeba kogoś jeszcze zawiadomić o tym , że Kasia leży w szpitalu ? -zapytał Maczeta Marcina.
- Nie wiem , mogę do niej wejść ?
- Nam lekarz nie pozwolił idź się sam go zapytaj - powiedział Paweł 
Kiedy Marcin odwrócił się z zamiarem pójścia zapytać się doktora prowadzącego ten akurat przechodził koło nich  . 
- Panie doktorze
- Tak?
- Czy mogę do niej wejść ?
- A jest Pan kimś z rodziny?
- Tak , znaczy nie .
- To tak czy nie ?
- Jestem jej byłym chłopakiem , poza mną nie ma nikogo . 
- No to dobrze . Tylko proszę założyć ubranie ochronne . 
- Dobrze . Dziękuję 
Ubierając ochronne ubranie wszedł już do pomieszczenia , przestawił krzesło z kąta , żeby mógł usiąść koło Kasi . Chwycił ją za dłoń i zaczął do niej mówić . 
- Kaśka , nie możesz mnie zostawić , wiem ,że ci nieźle narozrabiałem w życiu ale uświadomiłem sobie , że nikogo bardziej tak nie kocham jak ciebie . Proszę cię wróć do mnie ,do nasz , nie zostawiaj nas samych na tym świecie , wszyscy cię kochamy i cię potrzebujemy . Jeszcze tyle chwil przed nami , wygłupów , śmiechów , wycieczek , cały życie jest przed nami . Znów chciałbym zobaczyć na twej buzi ten promienny uśmiech . Obudź się Kasia , jeżeli nie dla mnie to chociaż dla P.Mostawiaków i przyjaciół , którzy są przy tobie . Proszę nie zostawiaj nas - cały czas kiedy to mówiłem łzy mi ciekły po policzkach. Po chwili siedzenia i trzymania Kasi za rękę usłyszałem pisk aparatur . Nie wiedziałem o co chodzi , nie wiedziałem co się dzieje. Byłem w amoku. Do sali wbiegło pełno lekarzy by ją lekarzy . Nawet nie mam pojęcia kto mnie z stamtąd zabrał.Kiedy byłem już na korytarzu usiadłem na krześle , a twarz schowałem w dłoniach zacząłem płakać jak małe dziecko . Po chwili poczułem jak z prawej i lewej strony siadają Maczeta z Pawłem kładący mi rękę na ramieniu i mówili , że wszystko będzie dobrze , że ona wyjdzie z tego . Cały czas w myślach mówiłem : Boże proszę cię zostaw ją na tym świecie i oszczędź jej cierpienia ona nie jest tego warta . Ona nic złego nie zrobiła . Jeżeli ktoś tu jest winien to tylko i wyłącznie ja ! To ja jej spieprzyłem życie . Proszę cię wysłuchaj mnie !