Przepraszam Was bardzo , że tak długo nic nie dodawałam , ale po prostu miałam tyle na głowie , że nie wiedziałam w co mam ręce włożyć . Mam nadzieję ,że nie zapomnieliście o moim blogu :) Kto aktywny ten niech zostawi po sobie komentarzyk :) Mam nadzieję , że się spodoba no i oczywiście życzę MIŁEGO CZYTANKA ! ♥
Za pomocą dziękuję Monice ! ♥
DZIĘKUJĘ ZA 10201 TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ ! ♥♥
Maczeta z Pawłem czekali już od dobrych paru godzin pod blokiem operacyjnym . Siedzieli w milczeniu pogrążeni każdy w swoich świecie , chociaż ich myśli i tak sprowadzały się do jednej osoby : Kasi. Obojgu im na niej zależało . Ta kobieta miała w sobie coś takiego że nie dało jej się nie lubić . Zawsze uśmiechnięta , pomocna , a teraz... za kogo grzechy taki los ją spotyka . w końcu tą cisze przerwał Krzysiek :
- Zadzwonię do Marcina powinien o tym wiedzieć - Nie czekając na odpowiedz rozmówcy wykręcił numer do przyjaciela po paru sygnałach usłyszał jego głos.
- No cześć stary . coś się stało że dzwonisz ?
- Kasia miała wypadek , przyjeżdżaj do szpitala -Bez dodatkowych słów Marcin rozłączył rozmowę.
- I co przyjedzie ?
- Nie wiem . mam nadzieje że tak
Po niecałym kwadransie wyszedł lekarz , mężczyźni od razu stanęli na baczność.
- Pani Kasia miała dużo szczęścia , złamane kilka żeber i ręka i do tego uraz głowy , na razie jest w śpiączce , nic więcej nie mogę powiedzieć ta doba będzie decydująca . Nie długo pani Kasia zostanie przewieziona na normalną sale . numer pokoju dowiedzą się panowie od pielęgniarki.
- Dziękuje panu.
- Mnie nie trzeba taka moja praca teraz wszystko jest w rękach boga.
Lekarz położył rękę na ramieniu Maczety , jakby chciał tym gestem powiedzieć jemu że nie ma co się martwić i wszystko będzie dobrze . Po chwili panowie zostali sami . Tak jak powiedział wcześniej lekarz , pielęgniarka nakierowała ich na miejsce w którym przebywa aktualnie ich przyjaciółka na razie nie mogli wejść , więc zostało im przyglądanie się przez szklane drzwi. . Wyglądała jakby z niej życie odeszło , blada bez uśmiechu podłączona do tej aparatury . Taki widok nawet największemu
twardzielowi zmięknie serce , szczególnie kiedy jest to bliska tobie osoba. Kiedy tak stali dołączył do nich zdyszany Marcin
- Co się stało ? Dlaczego ona tu jest ? - Zadawał pytania patrząc cały czas na kruche ciało dziewczyny)
- Chciała się ze mną ścigać do baru , kiedy wbiegała na ulicę nie zauważyła samochodu , a ja jak go zobaczyłem to było już za późno
- Wyjdzie z tego ? Chłopaki powiedzcie mi że z tego wyjdzie- Żadne z nich nie odpowiedziało , obydwoje na tyle trzeźwo myśleli że wiedzieli że ze śpiączki może się nigdy nie wybudzić.
Marcin
Stałem przed tymi szklanymi drzwiami przyglądając się jej postaci . Cała blada , podłączona do aparatury utrzymującej jej życie . Wyglądała jakby się miała zaraz rozlecieć na kawałki.Na jej widok oczy zaszły mi łzami . Dlaczego to ona tam leży ? Przecież ja tam powinienem być za tyle nie przyjemności , które jej zrobiłem . Marcin ty idioto , jak mogłeś , teraz już przez to może się okazać , że nigdy jej nie powiem jak bardzo ją kocham.Musiałem w końcu przerwać tę grobową ciszę :
- Maczeta , Paweł co tak dokładnie się jej stało ?
- Tak jak ci mówiłem przedtem wpadła pod samochód.- powiedział Maczeta
- To wiem , chodzi mi o to jakie ma obrażenia ?
- Złamała kilka żeber i rękę oraz ma uraz głowy .
- Wyjdzie z tego ? Powiedzcie , że wyjdzie !
- Marcin , przecież wiesz , że jak jest w śpiączce to się może nigdy nie wybudzić . Trzeba być dobrej nadziej .- powiedział Paweł
- Trzeba kogoś jeszcze zawiadomić o tym , że Kasia leży w szpitalu ? -zapytał Maczeta Marcina.
- Nie wiem , mogę do niej wejść ?
- Nam lekarz nie pozwolił idź się sam go zapytaj - powiedział Paweł
Kiedy Marcin odwrócił się z zamiarem pójścia zapytać się doktora prowadzącego ten akurat przechodził koło nich .
- Panie doktorze
- Tak?
- Czy mogę do niej wejść ?
- A jest Pan kimś z rodziny?
- Tak , znaczy nie .
- To tak czy nie ?
- Jestem jej byłym chłopakiem , poza mną nie ma nikogo .
- No to dobrze . Tylko proszę założyć ubranie ochronne .
- Dobrze . Dziękuję
Ubierając ochronne ubranie wszedł już do pomieszczenia , przestawił krzesło z kąta , żeby mógł usiąść koło Kasi . Chwycił ją za dłoń i zaczął do niej mówić .
- Kaśka , nie możesz mnie zostawić , wiem ,że ci nieźle narozrabiałem w życiu ale uświadomiłem sobie , że nikogo bardziej tak nie kocham jak ciebie . Proszę cię wróć do mnie ,do nasz , nie zostawiaj nas samych na tym świecie , wszyscy cię kochamy i cię potrzebujemy . Jeszcze tyle chwil przed nami , wygłupów , śmiechów , wycieczek , cały życie jest przed nami . Znów chciałbym zobaczyć na twej buzi ten promienny uśmiech . Obudź się Kasia , jeżeli nie dla mnie to chociaż dla P.Mostawiaków i przyjaciół , którzy są przy tobie . Proszę nie zostawiaj nas - cały czas kiedy to mówiłem łzy mi ciekły po policzkach. Po chwili siedzenia i trzymania Kasi za rękę usłyszałem pisk aparatur . Nie wiedziałem o co chodzi , nie wiedziałem co się dzieje. Byłem w amoku. Do sali wbiegło pełno lekarzy by ją lekarzy . Nawet nie mam pojęcia kto mnie z stamtąd zabrał.Kiedy byłem już na korytarzu usiadłem na krześle , a twarz schowałem w dłoniach zacząłem płakać jak małe dziecko . Po chwili poczułem jak z prawej i lewej strony siadają Maczeta z Pawłem kładący mi rękę na ramieniu i mówili , że wszystko będzie dobrze , że ona wyjdzie z tego . Cały czas w myślach mówiłem : Boże proszę cię zostaw ją na tym świecie i oszczędź jej cierpienia ona nie jest tego warta . Ona nic złego nie zrobiła . Jeżeli ktoś tu jest winien to tylko i wyłącznie ja ! To ja jej spieprzyłem życie . Proszę cię wysłuchaj mnie !