poniedziałek, 20 lipca 2015

Część 15

Kochani! ♥
 Przybywam do Was z kolejną część opowiadania. Za pomoc dziękuję kochanej mojej współautorce bloga Monice ♥
Kto się cieszy ? :D
Standardowo czytamy i komentujemy :)
Do następnego 
Karolcia

Część 15

Kasia otworzyła oczy,starając się przyzwyczaić do jasności panujących w pomieszczeniu.
Delikatnie ściągnęła rękę Marcina ze swojej talii ,który spał sobie w najlepsze. Wstała z łóżka i zabrała z krzesła swoje ubrania i poszła do łazienki. W międzyczasie zadzwoniła po taksówkę.Chwyciła buty w rękę i miała już wychodzić,ale przypomniała sobie, że napisze Marcinowi karteczkę czemu wyszła go nie budząc. Odstawiła buty i poszła po kartkę:
"Marcin!
Przepraszam,że wyszłam, nie budząc Cię ale tak słodko spałeś,że nie miałam serca by Cię obudzić.
Obiecałam Krzyśkowi,że ten dzień spędzę z nim.
Widzimy się jutro w pracy.
Kasia"
Chwyciła buty i jak najciszej wyszła z mieszkania.
- A ty co się tak skradasz?-zapytała Janka wychodząc ze swojego mieszkania
- A co ciebie to obchodzi?
- Uciekasz od swojego księcia z bajki? Wiesz jak ja bym miała takiego faceta jak ty nie uciekałabym mu rano z łóżka.
- A ty co zazdrosna? Że Marcin wybrał mnie a nie ciebie? No popatrz co za pech! Ja to mam przynajmniej szczęście przy tym moim "księcia z bajki" jak to powiedziałaś.Nie miałam serca,żeby go rano budzić. Ale to już nie powinno ciebie obchodzić!
- Okey, okey . Spokojnie - powiedziała Janka podnosząc ręce do góry w geście obronnym.
- Przykro mi ale nie mam czasu na pogawędki z tobą . Jak widzisz spieszy mi się .Cześć!
- Pa - odpowiedziała Janka z satysfakcją,że udało jej się trochę zdenerwować Kaśkę.
Przed blokiem czekała na nią już taksówka,wsiadła do niej jak najszybciej,żeby nie musiała patrzeć na Jankę,która cały czas za nią szła.
- Dzień dobry , poproszą na ulicę Łabędzią 17.
- Dzień dobry, dobrze.
Po 15 minutach była już pod swoim blokiem. Zapłaciła taksówkarzowi i poszła.
Dzwoniła na domofon,ale nikt jej nie otwierał , z dna torebki wygrzebała klucze od mieszkania.
W domu panowała absolutna cisza. W przedpokoju zdjęła buty i odłożyła torebkę na komodę i poszła szukać Krzyśka. Najpierw skierowała się do jego pokoju , oczywiście trafiła Krzysiek spał sobie w najlepsze.Spojrzała na zegarek na ścianie,który wskazywał 9:40. Stwierdziła,że da mu jeszcze chwilę pospać a ona pójdzie się umyć , a jak się do tego czasu nie obudzi to sama go obudzi.
Podczas kąpieli jej telefon się odezwał, a na wyświetlaczu widniał napis "MARCIN"
- Część już się obudziłeś? (trochę wcześnie jak na niego skoro nie idzie do pracy)
- Tak bo moja ukochana postanowiła mnie opuścić i obudziłem się przytulając zimna poduszkę zamiast twoje ciało (Oj mój biedaczek jest naburmuszony. Na pewno wydyma teraz wargi co działa na moją wyobraźnię)
- Już dobrze . Złość piękności szkodzi . (Zaśmiał się przez co na moich ustach automatycznie pojawił się uśmiech. Uwielbiam kiedy się śmieje . Jest wtedy taki beztroski.)
- Nie pogrywaj ze mną mała. Właśnie coś mi się przypomniało. Co to ma znaczyć że zobaczymy się dopiero jutro? Co ja mam dzisiaj robić? Umrę z tęsknoty do jutra
- Jakoś wytrzymasz . Dasz radę wierze w ciebie.
- A może... bo skoro obiecywałaś Krzyśkowi spędzić z nim dziś dzień to może obiecasz mi też coś . (O już wiem co się kręci za tą gadką , ale poudawanie głupiej nikomu nie zaszkodzi . Z resztą zawsze uwielbiałam się z nim droczyć)
- A co ?
- Że spędzisz ze mną dzisiejszą noc . Proszę Kasiu muszę cię dziś zobaczyć
- Zobaczę co z tym da się zrobić (Odpowiedziałam udawanym znudzonym głosem grając dalej w moją gierkę )
- Oj no wiem że tego chcesz . Nie daj się prosić.
- Dobra , ale jeszcze nie wiem o której godzinie u ciebie będę (Wiem , wiem powinnam go dłużej wziąć na przetrzymanie , ale nie jestem wstanie nie ulec jego urokowi . Wpadłam jak śliwka w kompot .) To do zobaczenia . Odezwę się później
- Kasiu?
- Tak?
- Kocham cię (Od wczorajszej nocy kiedy wyznał mi miłość te słowa wywołują u mnie łzy szczęścia . Niby tylko to dwa zdania składające się z dziewięciu liter , ale kiedy są wypowiadane przez osobę która darzy cię dozgonnym uczuciem to wtedy nabierają głębokiego sensu)
- Ja ciebie też Marcin kocham

Po chwili usłyszała nawoływanie swojego imienia przez je przyjaciela,który spał jeszcze przed tym jak wchodziła do łazienki :
-Kasia,Kasia gdzie jesteś ?
-W łazience,zaraz wyjdę.
-Okey,zrobię kawę.
Kasia wyszła z pod prysznica i ubrała się w szlafrok.Rozczesała włosy i poszła do Maczety.
Wchodząc do kuchni zauważyła na stole dwa kubki kawy oraz kanapki.
- Cześć Krzysiu-rzuciła na powitanie i zasiadła do stołu.
-Cześć, a ty co w takim dobrym humorze?
- A to już człowiek nie może mieć dobrego humoru?- odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Może,może tylko w twoim przypadku to się często nie zdarza.
-Spadaj!
- No to no to opowiadaj co się takiego wczoraj wydarzyło.
- Skąd wiesz,że coś musiało się wydarzyć,że mam taki dobry humor?
- Kochana kogo ty chcesz oszukać? Mistrza wróżenia z kart? No opowiadaj,bo nie mamy za wiele czasu- odpowiedział Krzysiek dosiadając się do stołu.
- No byliśmy na kolacji u rodziców Marcina , po kolacji poszliśmy do Marcina , po drodze spotkaliśmy Jankę , kojarzysz prawda?-Krzysiek tylko skinął  głową ,że "tak" i ma kontynuować - chciała nas wyprowadzić z równowagi jak zwykle , potem jak leżeliśmy w łóżku to powiedziałam Marcinowi,że się boję,że mnie zostawi a on mi wtedy powiedział,że mnie kocha. Wyznał mi miłość w końcu, wierzysz w takie rzeczy?
- No no zmieniłaś naszego Marcinka nie do poznania. Nie pomyślałbym,że potrafisz go tak zmienić. Chodakowski wyznał w końcu miłość kobiecie do ,której od samego początku odkąd z nami zamieszkałaś ciągnie. Gratulacje kochana! - Krzysiek wstał od stołu i przytulił Kasię.
- Dziękuję.
- A to z nim rozmawiałaś dzisiaj jak byłaś w łazience?
-Skąd wiesz ? Podsłuchiwałeś?
- Nie tylko akurat przechodziłem koło łazienki jak rozmawiałaś więc domyśliłem się ,że przez telefon a nie sama do siebie. Przecież jeszcze nie zwariowałaś.
- Tak z nim. Wyszłam rano jak on jeszcze spał i dzwonił do mnie z pretensjami,że się z nim nie pożegnałam i zapytał się czy przyjdę na noc.
- Nie wierzę ! Kim ty jesteś i co zrobiłaś z moim niedojrzałym jak na swój wiek przyjacielem?
- Bez przesady! Aż tak źle to nie jest. To co dzisiaj robimy ?
-Niespodzianka! Leć się ubierać bo musimy się zbierać.
- Krzysiek.
-Co?
-No przecież wiesz,że nie lubię niespodzianek.
-Oj tam oj tam każdy tak mówi. No śmigaj się ubierać,bo nie będę na ciebie czekał wieczność.
- To chociaż powiedz jak mam się ubrać?
- Na luzie , tak jak na co dzień,jak nie idziesz do pracy,okey?
- Okey.
Weszła do pokoju i szafy wyciągnęła jeansy i bokserkę oraz narzutkę. Niby wiosna się zaczęła ale ta pogoda nie była zachwycająca. Z szuflady chwyciła czystą bieliznę i udała się do łazienki. Na twarz nałożyła delikatny makijaż a włosy zostawiła rozpuszczone.Kiedy wyszła z łazienki Maczeta już czekał na nią w korytarzu.
- Już jestem gotowa (Krzysiek się tylko uśmiechnął , Kaśka chwyciła torebkę i wyruszyli z mieszkania.
~~~
- Wesołe miasteczko ? No nie wierze a to dopiero niespodzianka.-Jak ja dawno nie byłam w tego typu miejscach. Z mojej twarzy nie schodził uśmiech jak się rozglądałam po różnorodnych karuzelach
-Szczęśliwa ?
- Opętańczo* -na znak podziękowania pocałowałam go w policzek.
- To gdzie ruszamy najpierw? Na młot ? -Ojojo od razu adrenalina mi podskoczyła. Uwielbiam takie rzeczy
- Prowadź -I na takiej zabawie minęło nam pół dnia. Znów mogłam poczuć się beztrosko i bardzo młodo . Zaliczyliśmy wszystkie najstraszniejsze kolejki jakie były możliwe.
- To teraz w zamian za tak miły dzień zapraszam cię na obiad . Na co masz ochotę - Oczka jemu zaświeciły się wiec wiem że wpadł według niego na dobry pomysł
- Jabłecznik z bitą śmietaną i lodami - No i kto normalny na obiad chce ciasto ? Ale jak się tak głębiej zastanowić to czy Maczeta do końca jest normalny ? Dobra dobra kocham go jak brata czyli docinki w naszych relacjach muszą występować
- Ale chodziło mi o bardziej zbilansowany posiłek jak na przykład ziemniaki , mięso i tym podobne
- W końcu to ja miałem wybierać wiec zabieram nas na jabłecznik .
- Dobra poddaje się - Kiedy byliśmy w połowie drogi do kawiarenki którą wybrał Krzysiu odezwał się mój telefon . Ucieszyłam się bardzo bo akurat Pani Basia dzwoniła.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę odebrać
-Okey , to ja poczekam- Kaśka tylko się uśmiechnęła
- Dzień dobry Pani Basiu
-Witaj Kasieńko- powiedziała Mostowiakowa łamiącym się głosem.
- Pani Basiu co się stało - zapytała
- Lucek
- Matko! Co z Panem Lucjanem?
- Przyjedź proszę Cię.- Pani Basia się rozłączyła.
- Kaśka co się stało - zapytał Krzysiek
- Dzwoniła Pani Basia coś się stało z Panem Lucjanem. Muszę zadzwonić do Marcina. Muszę do nich jechać . Pani Basia mi nic więcej nie powiedziała. Może Marcin będzie coś wiedział.
- To zadzwoń do niego. A nie stój tu.
Z listy kontaktów wybrała numer do Marcina. Odebrał zaraz po pierwszym sygnale.
- Cześć kochanie, już się stęskniłaś?- zapytał Chodakowski
- Marcin? Cześć. Dzwoniła do mnie Pani Basia była bardzo przejęta Panem Lucjanem. Nie wiem co się stało bo mi nie powiedziała. Marcin musimy do nich jechać.
- Spokojnie. Zadzwonię do Marka i wszystkiego się dowiem. Gdzie jesteś?
- Miałam iść z Krzysiek do kawiarni na kawę.
- Zmiana planów , chodźcie do mnie do domu.
- Dobra. Dzwoń do Marka , a my już idziemy. Pa
-Pa
- Przepraszam Cię Krzysiu ale musimy zmienić plany. Chodź do Marcina. Obiecuję,że pójdziemy jeszcze do kawiarni na ciastko i kawę jestem Ci to winna.
- Okey, to chodź.

*Opętańczo- Szaleńczo