Zapraszam Was na już 11 część naszego opowiadania.
Mile widziane komentarze, które naprawdę motywują ! :)
Miłego czytania! ♥
Kaśka uparła się ,że wróci do pracy. Chociaż Pan Grzegorz nie chętnie się zgodził.
Tydzień później
Budzik.Obiekt nienawiści 98% ludzi. 7:00 rano wybiła na budziku. Kasia wyciągnęła rękę by go wyłączyć. Przeciągnęła się na łóżku jak kotka , założyła szlafrok i poszła przygotować śniadanie dla niej i dla Krzyśka. Jakie było jej zdziwienie, kiedy przekroczyła próg kuchni i na stole ujrzała gotowe śniadanie. Do kuchni wszedł Krzysiek:
- Dzień dobry , jak się spało ?
- Dzień dobry , dobrze. Czy ty to śniadanie przygotowałeś dla nas?
- A widzisz tu kogoś jeszcze oprócz nas? No właśnie . Nie wiedziałem o której wstaniesz, więc postanowiłem przygotować śniadanie, żebyś zdążyła zjeść śniadanie i nie spóźnić się do pracy.Ale widzę,że z Ciebie to ranny ptaszek.
- Jej dziękuję - Kasia podnosi się na palcach i daje całusa w policzek Krzyśkowi.
- O widzę , że muszę częściej takie śniadanie przygotowywać.
- Ej! To ja pójdę się ubrać i zaraz wracam.
- Tylko się pośpiesz.
- Okey ,zaraz wracam.
Kaśka weszła do swojego pokoju i wyjęła z szafy koralową sukienkę i czarny żakiet . Jesień była wyjątkowo ciepła. Poszła do łazienki się ubrać i pomalować . Kiedy wyszła z łazienki miała idealnie czasu by zjeść śniadanie i jechać do pracy .
- No w końcu , ileż można czekać . Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
-Zapraszam do stołu . Napijesz się kawy?
- Chętnie.
Jedli w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Ciszę przerwał Krzysiek:
-Wróciłaś do Marcina?
- Nie , znaczy tak.
- To tak czy nie?
- Obiecał,że się zmieni ,więc powiedziałam mu , że się zastanowię.
- Wiesz,że taki typ ja Marcin się nie zmienia.
- Obiecał.
- No tak bo Marcin zawsze obietnic dotrzymuje! Nie pamiętasz ile razy Ci coś obiecywał ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymywał , prawda? I co potem było wypłakiwałaś się mi, że Cię olał.
- A niby jesteś Marcina i moim przyjacielem.
- Bo jestem!
- To jeżeli jesteś to powinieneś się cieszyć ,że chcemy być razem szczęśliwi.
- Kasia , ja się naprawdę cieszę . Tylko się o Ciebie martwię ,żebyś znowu przez tego dupka nie płakała . Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dzięki . Tylko wiesz co prawdziwy przyjaciel nie robi wyrzutów . A może ty po prostu jesteś zazdrosny ?
- Ja? Po prostu się martwię.
- Dzięki , ale nie potrzebnie . Daj mi spokój będę robiła to co uważam za słuszne. - Wstała od stołu i poszła do korytarzyka założyć buty i płaszcz. Krzysiek poszedł za nią.
- Postaram się wrócić wieczorem.
- Kasia zaczekaj , ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło.
Nic mu nie odpowiedziała tylko trzasła drzwiami i zeszła do samochodu.
Do pracy weszła pięć minut przed czasem . W drzwiach swojego gabinetu wpadła na Pana Grzegorza.
- Cześć Kasiu.
- Dzień dobry.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To najważniejsze , jakby coś się działo to mów.
-Oczywiście.
- Zostawiłem Ci na biurku dokumenty , jakbyś mogła mi zrobić raporty nic na popołudnie , to byłbym wdzięczny . Jak skończysz to przynieś mi je do mojego gabinetu .
- Dobrze.
- Dziękuję .
Kiedy weszła do swojego gabinetu na biurku zobaczyła dokumenty od Pana Grzegorza a zaraz obok długą czerwoną różę wraz z kawą i drożdżówką. Odwiesiła płaszcz na wieszak i podeszła do biurka.
Przy róży leżał liścik : "Róża dla najpiękniejszej brunetki jaką znam . Kawa i drożdżówka na drugie śniadanie , bo pewnie śniadanie zjadłaś w domu więc to masz na później. Miłej pracy : M."
Kaśka usiadła na fotelu przy biurku i zaczęła szukać w torebce telefonu bo chciała napisać do Marcina esemesa. Kiedy znalazła telefon z listy kontaktów wybrała numer do Marcina i wysłała wiadomość : "Dziękuję za przepiękną różę . Miałeś rację śniadanie zjadłam w domu . Kawę wypiję teraz a drożdżówkę zjem później . Jeszcze raz dziękuję . Kasia"
Wstała wzięła szklankę z półki i nalała wody z kranu wstawiając do niej kwiatka, postawiła na parapecie różę i wzięła się za robienie raportów.
Tak jak przypuszczała chwilę jej w pracy nie było i miała masę pracy. Nie spodziewała się ,że raporty zdąży zrobić do południa , stwierdziła ,że od razu za niesie je do Pana Grzegorza.
Po drodze do biura Grzegorza spytała się Anki siedząc za biurkiem w sekretariacie czy Pan Grzegorz gdzieś wychodził , ta tylko pokręciła przecząco głową. Już miała zapukać do gabinetu kiedy usłyszała rozmowę Grzegorza z Marcinem , zatrzymała się przed drzwiami by poczekać aż skończą oraz usłyszeć o czym mówię . Po chwili usłyszała donośny głos Marcina:
- Uspokój się . To przecież możesz się z Kasią zobaczyć później , teraz jesteś mi potrzebny przy spotkaniu z inwestorami.- usłyszała spokojny głos Pana Grzegorza.
- A do czego ja ci jestem potrzebny przy tym spotkaniu ? Jak i tak wszystko wiesz najlepiej .
- Chcę ,żebyś był obecny przy tej rozmowie jako współudziałowiec tej firmy. Kasia ma mi zrobić na popołudnie raporty i pojedziemy na spotkanie . A potem masz wolne. Wieczorem możesz się spokojnie z nią zobaczyć , dobra?
- Dobrze. - stwierdziła,że to dobry moment by wejść do środka , zapukała do drzwi i usłyszała "proszę"
- Nie przeszkadzam ?
- Nie nie wchodź . Marcin już wychodzi.
- Cześć Kasiu-nachyla się i całuje ją w policzek.
-Cześć. Panie Grzegorzu zrobiłam te raporty ,o które Pan prosił.
- Tak szybko?
- No tak jakoś wyszło.
- No jesteś niezastąpiona w tej firmie . Brakowało nam Ciebie jak byłaś na zwolnieniu.
- Bez przesady. Dziękuję jak na razie się nigdzie nie wybieram .
- A nie mówiłem ,że Kasia jest nam tu firmie potrzebna.
- Ty Marcin to mi nie chciałeś pozwolić wrócić do firmy .
- No bo się o ciebie martwię. Dalej bierzesz leki i masz chodzić na wizyty kontrolne.
- Coś się dzieje Kasiu ?
- Nie już wszystko w porządku . Po prostu muszę chodzić na prześwietlenia po tej złamanej ręce i żebrach . Nie ma się czym martwić już wszystko jest dobrze . To ja nie przeszkadzam idę dokończyć z papierami.
- Dobrze , jak skończysz to możesz iść do domu.
- Dziękuję.
- Tato a ode mnie coś jeszcze teraz potrzebujesz ?
- Nie tylko o 14 mamy spotkanie z inwestorami , więc masz być na czas.
- Dobra to dopiero za 2 godziny , więc będę . To ja pójdę dokończyć to co robiłem.
- No idźcie , idźcie.
Marcin wszedł za Kasią do jej gabinetu.
-Tęskniłem .
- Tak? Jakoś nie widać tego po Tobie.- Marcin zamknął drzwi i podszedł do Kasi , nachylając się i muskając jej usta ,czując ,że pogłębiła pocałunek wpił się w jej usta obejmując ją w pasie. Niestety musieli przerwać pocałunek bo zabrakło im powietrza.
- A teraz mi wierzysz?
- Tak.
- A co byś powiedziała na kolację dzisiaj?
- Dobra
- Okey to będę po Ciebie o dwudziestej.
- Okey , a teraz spadaj bo muszę popracować.
-Tak jest - zasalutował Marcin - Do wieczora
- Pa
Uzupełnienie reszty papierów nie zajęło jej dużo czasu . Tak jak jej powiedział Pan Grzegorz , tak też zrobiła wyszła z pracy o 14 jak skończyła wypełniać dokumenty . Pomyślała,że skoro ma wieczorem kolację z Marcinem to pojedzie do centrum handlowego po sukienkę .
W centrum handlowym miała swoje trzy sklepy , w których kupiła wszystko co będzie jej na wieczór potrzebne. Do domu wróciła po 16 . Rzuciła na komodę w korytarzu kluczę , odłożyła torebkę i zdjęła płaszcz . Weszła do kuchni zostawiając zakupy na kanapie w salonie , weszła do kuchni aby nalać sobie wody . Zdziwiła się ciszą jaka panowała w domu , czyżby Maczeta gdzieś wyszedł?
Weszła do jego pokoju tam go nie było , sprawdziła w łazience , tam też go nie było , poszła na balkon też go tam nie zastała . Pewnie gdzieś wyszedł tylko dziwne ,że nie zostawił kartki , że wychodzi jak to zawsze robił ,zapewne się spieszył . Kasia zobaczyła na zegarek stwierdziła, że ma jeszcze nie całe trzy godzinki do spotkania z Marcinem. Usiadła na kanapie w salonie , wzięła laptopa ze stolika , miała zamiar skończyć to co zaczęła robić jak była po wypadku . Otworzyła zapisany plik na laptopie i zaczęła pisać dalszą część książki , którą zaczęła . Tak nikt nie wiedział,że powróciła do pisania , od zawsze ją ciągnęło do pisania , a może po prostu miała do tego smykałkę . Stwierdziła ,że przyjaciołom i rodzinie pochwali się dopiero jak skończy i będzie dawała do publikacji. Pisanie tak ją pochłonęło , że nawet nie zauważyła ,że została jej godzina do randki z Marcinem . Całe szczęście , że Krzyśka nie ma to nie będzie jej wypytywał dokąd idzie i z kim .
Wzięła swoje zakupy i poszła do łazienki się zrobić na bóstwo . Amarantowa sukienka którą kupiła idealnie podkreślała jej figurę , założyła do tego czarne szpilki i delikatnie się pomalowała , włosy postanowiła delikatnie podkręcić. Kiedy kończyła robić loki na włosach usłyszała dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach , a jednak wrócił , pewnie będzie się pytał gdzie idę , z kim, itd. Skończyłam zakręcam włosy , które opadły na ramiona i stwierdziłam , że muszę iść zakładać płaszcz bo Marcin zaraz będzie.
- Kasia gdzie jesteś? - usłyszała głos Krzyśka
- Tutaj , wychodzę z łazienki.
- Wow , wyglądasz ....... - Maczeta nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa po prostu go zatkało jak zobaczył Kaśkę.
- No jak , dobrze ?
- Wyglądasz ... Jej nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa by Ci powiedzieć jak wyglądasz po prostu jak milion dolarów.
- Dziękuję.
- Kasia , ja chciałem Cię przeprosić za rano , to nie tak miało wyglądać .
- Nic nie szkodzi , po prostu się o mnie martwisz . - W torebce Kasi rozległo się dzwonienie telefonu.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę już iść , Marcin czeka.
- Baw się dobrze.
- Dzięki , pa
- Pa
Kaśka wyglądała przepięknie , Maczeta stwierdził, że skoro jej nie ma to obejrzy sobie meczyk i wypije piwo . Jednak nie mógł się skupić bo głowę zaprzątała mu piękna Kasia , której żałowała ,że to nie on jest na miejscu Marcina.
- Dzień dobry , jak się spało ?
- Dzień dobry , dobrze. Czy ty to śniadanie przygotowałeś dla nas?
- A widzisz tu kogoś jeszcze oprócz nas? No właśnie . Nie wiedziałem o której wstaniesz, więc postanowiłem przygotować śniadanie, żebyś zdążyła zjeść śniadanie i nie spóźnić się do pracy.Ale widzę,że z Ciebie to ranny ptaszek.
- Jej dziękuję - Kasia podnosi się na palcach i daje całusa w policzek Krzyśkowi.
- O widzę , że muszę częściej takie śniadanie przygotowywać.
- Ej! To ja pójdę się ubrać i zaraz wracam.
- Tylko się pośpiesz.
- Okey ,zaraz wracam.
Kaśka weszła do swojego pokoju i wyjęła z szafy koralową sukienkę i czarny żakiet . Jesień była wyjątkowo ciepła. Poszła do łazienki się ubrać i pomalować . Kiedy wyszła z łazienki miała idealnie czasu by zjeść śniadanie i jechać do pracy .
- No w końcu , ileż można czekać . Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
-Zapraszam do stołu . Napijesz się kawy?
- Chętnie.
Jedli w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Ciszę przerwał Krzysiek:
-Wróciłaś do Marcina?
- Nie , znaczy tak.
- To tak czy nie?
- Obiecał,że się zmieni ,więc powiedziałam mu , że się zastanowię.
- Wiesz,że taki typ ja Marcin się nie zmienia.
- Obiecał.
- No tak bo Marcin zawsze obietnic dotrzymuje! Nie pamiętasz ile razy Ci coś obiecywał ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymywał , prawda? I co potem było wypłakiwałaś się mi, że Cię olał.
- A niby jesteś Marcina i moim przyjacielem.
- Bo jestem!
- To jeżeli jesteś to powinieneś się cieszyć ,że chcemy być razem szczęśliwi.
- Kasia , ja się naprawdę cieszę . Tylko się o Ciebie martwię ,żebyś znowu przez tego dupka nie płakała . Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dzięki . Tylko wiesz co prawdziwy przyjaciel nie robi wyrzutów . A może ty po prostu jesteś zazdrosny ?
- Ja? Po prostu się martwię.
- Dzięki , ale nie potrzebnie . Daj mi spokój będę robiła to co uważam za słuszne. - Wstała od stołu i poszła do korytarzyka założyć buty i płaszcz. Krzysiek poszedł za nią.
- Postaram się wrócić wieczorem.
- Kasia zaczekaj , ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło.
Nic mu nie odpowiedziała tylko trzasła drzwiami i zeszła do samochodu.
Do pracy weszła pięć minut przed czasem . W drzwiach swojego gabinetu wpadła na Pana Grzegorza.
- Cześć Kasiu.
- Dzień dobry.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To najważniejsze , jakby coś się działo to mów.
-Oczywiście.
- Zostawiłem Ci na biurku dokumenty , jakbyś mogła mi zrobić raporty nic na popołudnie , to byłbym wdzięczny . Jak skończysz to przynieś mi je do mojego gabinetu .
- Dobrze.
- Dziękuję .
Kiedy weszła do swojego gabinetu na biurku zobaczyła dokumenty od Pana Grzegorza a zaraz obok długą czerwoną różę wraz z kawą i drożdżówką. Odwiesiła płaszcz na wieszak i podeszła do biurka.
Przy róży leżał liścik : "Róża dla najpiękniejszej brunetki jaką znam . Kawa i drożdżówka na drugie śniadanie , bo pewnie śniadanie zjadłaś w domu więc to masz na później. Miłej pracy : M."
Kaśka usiadła na fotelu przy biurku i zaczęła szukać w torebce telefonu bo chciała napisać do Marcina esemesa. Kiedy znalazła telefon z listy kontaktów wybrała numer do Marcina i wysłała wiadomość : "Dziękuję za przepiękną różę . Miałeś rację śniadanie zjadłam w domu . Kawę wypiję teraz a drożdżówkę zjem później . Jeszcze raz dziękuję . Kasia"
Wstała wzięła szklankę z półki i nalała wody z kranu wstawiając do niej kwiatka, postawiła na parapecie różę i wzięła się za robienie raportów.
Tak jak przypuszczała chwilę jej w pracy nie było i miała masę pracy. Nie spodziewała się ,że raporty zdąży zrobić do południa , stwierdziła ,że od razu za niesie je do Pana Grzegorza.
Po drodze do biura Grzegorza spytała się Anki siedząc za biurkiem w sekretariacie czy Pan Grzegorz gdzieś wychodził , ta tylko pokręciła przecząco głową. Już miała zapukać do gabinetu kiedy usłyszała rozmowę Grzegorza z Marcinem , zatrzymała się przed drzwiami by poczekać aż skończą oraz usłyszeć o czym mówię . Po chwili usłyszała donośny głos Marcina:
- Uspokój się . To przecież możesz się z Kasią zobaczyć później , teraz jesteś mi potrzebny przy spotkaniu z inwestorami.- usłyszała spokojny głos Pana Grzegorza.
- A do czego ja ci jestem potrzebny przy tym spotkaniu ? Jak i tak wszystko wiesz najlepiej .
- Chcę ,żebyś był obecny przy tej rozmowie jako współudziałowiec tej firmy. Kasia ma mi zrobić na popołudnie raporty i pojedziemy na spotkanie . A potem masz wolne. Wieczorem możesz się spokojnie z nią zobaczyć , dobra?
- Dobrze. - stwierdziła,że to dobry moment by wejść do środka , zapukała do drzwi i usłyszała "proszę"
- Nie przeszkadzam ?
- Nie nie wchodź . Marcin już wychodzi.
- Cześć Kasiu-nachyla się i całuje ją w policzek.
-Cześć. Panie Grzegorzu zrobiłam te raporty ,o które Pan prosił.
- Tak szybko?
- No tak jakoś wyszło.
- No jesteś niezastąpiona w tej firmie . Brakowało nam Ciebie jak byłaś na zwolnieniu.
- Bez przesady. Dziękuję jak na razie się nigdzie nie wybieram .
- A nie mówiłem ,że Kasia jest nam tu firmie potrzebna.
- Ty Marcin to mi nie chciałeś pozwolić wrócić do firmy .
- No bo się o ciebie martwię. Dalej bierzesz leki i masz chodzić na wizyty kontrolne.
- Coś się dzieje Kasiu ?
- Nie już wszystko w porządku . Po prostu muszę chodzić na prześwietlenia po tej złamanej ręce i żebrach . Nie ma się czym martwić już wszystko jest dobrze . To ja nie przeszkadzam idę dokończyć z papierami.
- Dobrze , jak skończysz to możesz iść do domu.
- Dziękuję.
- Tato a ode mnie coś jeszcze teraz potrzebujesz ?
- Nie tylko o 14 mamy spotkanie z inwestorami , więc masz być na czas.
- Dobra to dopiero za 2 godziny , więc będę . To ja pójdę dokończyć to co robiłem.
- No idźcie , idźcie.
Marcin wszedł za Kasią do jej gabinetu.
-Tęskniłem .
- Tak? Jakoś nie widać tego po Tobie.- Marcin zamknął drzwi i podszedł do Kasi , nachylając się i muskając jej usta ,czując ,że pogłębiła pocałunek wpił się w jej usta obejmując ją w pasie. Niestety musieli przerwać pocałunek bo zabrakło im powietrza.
- A teraz mi wierzysz?
- Tak.
- A co byś powiedziała na kolację dzisiaj?
- Dobra
- Okey to będę po Ciebie o dwudziestej.
- Okey , a teraz spadaj bo muszę popracować.
-Tak jest - zasalutował Marcin - Do wieczora
- Pa
Uzupełnienie reszty papierów nie zajęło jej dużo czasu . Tak jak jej powiedział Pan Grzegorz , tak też zrobiła wyszła z pracy o 14 jak skończyła wypełniać dokumenty . Pomyślała,że skoro ma wieczorem kolację z Marcinem to pojedzie do centrum handlowego po sukienkę .
W centrum handlowym miała swoje trzy sklepy , w których kupiła wszystko co będzie jej na wieczór potrzebne. Do domu wróciła po 16 . Rzuciła na komodę w korytarzu kluczę , odłożyła torebkę i zdjęła płaszcz . Weszła do kuchni zostawiając zakupy na kanapie w salonie , weszła do kuchni aby nalać sobie wody . Zdziwiła się ciszą jaka panowała w domu , czyżby Maczeta gdzieś wyszedł?
Weszła do jego pokoju tam go nie było , sprawdziła w łazience , tam też go nie było , poszła na balkon też go tam nie zastała . Pewnie gdzieś wyszedł tylko dziwne ,że nie zostawił kartki , że wychodzi jak to zawsze robił ,zapewne się spieszył . Kasia zobaczyła na zegarek stwierdziła, że ma jeszcze nie całe trzy godzinki do spotkania z Marcinem. Usiadła na kanapie w salonie , wzięła laptopa ze stolika , miała zamiar skończyć to co zaczęła robić jak była po wypadku . Otworzyła zapisany plik na laptopie i zaczęła pisać dalszą część książki , którą zaczęła . Tak nikt nie wiedział,że powróciła do pisania , od zawsze ją ciągnęło do pisania , a może po prostu miała do tego smykałkę . Stwierdziła ,że przyjaciołom i rodzinie pochwali się dopiero jak skończy i będzie dawała do publikacji. Pisanie tak ją pochłonęło , że nawet nie zauważyła ,że została jej godzina do randki z Marcinem . Całe szczęście , że Krzyśka nie ma to nie będzie jej wypytywał dokąd idzie i z kim .
Wzięła swoje zakupy i poszła do łazienki się zrobić na bóstwo . Amarantowa sukienka którą kupiła idealnie podkreślała jej figurę , założyła do tego czarne szpilki i delikatnie się pomalowała , włosy postanowiła delikatnie podkręcić. Kiedy kończyła robić loki na włosach usłyszała dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach , a jednak wrócił , pewnie będzie się pytał gdzie idę , z kim, itd. Skończyłam zakręcam włosy , które opadły na ramiona i stwierdziłam , że muszę iść zakładać płaszcz bo Marcin zaraz będzie.
- Kasia gdzie jesteś? - usłyszała głos Krzyśka
- Tutaj , wychodzę z łazienki.
- Wow , wyglądasz ....... - Maczeta nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa po prostu go zatkało jak zobaczył Kaśkę.
- No jak , dobrze ?
- Wyglądasz ... Jej nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa by Ci powiedzieć jak wyglądasz po prostu jak milion dolarów.
- Dziękuję.
- Kasia , ja chciałem Cię przeprosić za rano , to nie tak miało wyglądać .
- Nic nie szkodzi , po prostu się o mnie martwisz . - W torebce Kasi rozległo się dzwonienie telefonu.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę już iść , Marcin czeka.
- Baw się dobrze.
- Dzięki , pa
- Pa
Kaśka wyglądała przepięknie , Maczeta stwierdził, że skoro jej nie ma to obejrzy sobie meczyk i wypije piwo . Jednak nie mógł się skupić bo głowę zaprzątała mu piękna Kasia , której żałowała ,że to nie on jest na miejscu Marcina.