Kochani ! ♥
Zapraszam Was na kolejną część opowiadania . Staram się mniej więcej nie robić za długich przerw , bo to mi nie sprzyja . Moim pomocnikiem przy opowiadaniach stała się Monia , której za pomoc bardzo dziękuję . Bez nie było by tych dwóch części . Dziękuję ♥.
Zapraszam do czytania ! ♥.♥
Udało się . To zdanie obijało się w mojej głowie. Uratowali ją... żyje , Boże dziękuje ci że jej nie zabrałeś do siebie , że zostawiłęś ją na tym nie sprawiedliwym i brutalnym świecie . Obiecuje ci że zaopiekuje się nią jak najlepiej potrafie. Wiem że na nią nie zasługuje , ale ja się zmienie... zmieniłem się . Wiem też że nawaliłem na całej linii , ale człowiek ma prawo do błędów i do ich naprawiania , a ja spróbuje naprawić swój bład . Będe dla niej wsparciem , będe przyjacielem , a jak
kiedyś mi pozwoli to będe jej partnerem życiowym. Kocham ją i wiem że ona mnie też to uczucie nie zgaśnie nawet jeśli nie będziemy razem niestety z mojej winy . Było pare minut po północy pielęgniarka chociaż powinna mnie już dawno wywalić udaje że nic nie widzi . Za co jestem jej wdzięczny . Cały czas siedze przy jej łóżku trzymając w delikatnym uścisku jej słabą dłoń . Nawet nie wiem kiedy zasnełem . Oczami snów widziałem moją kasie chyba była w piątym miesiącu ciąży , a ja przy niej razem z
naszym synem budowaliśmy zamek z piasku.Na naszych palcach serdecznych widniały złote obrączki symbolizujące naszą miłość . Ja naprawdę się zmieniłem przecież nigdy w życiu nie myślałem o małżeństwie a przede wszystkim o dzieciach. To ona mnie odmieniła , a raczej miłość do niej . Z tego pięknego snu wyrwał mnie ból pleców , nie ma co się dziwić w końcu zasnąłem na nie wygodnym krześle szpitalnym . Wolałbym żeby obudził mnie dotyk Kasi niestety to nie jest tani romans tylko życie , które nie
jest bajką .i Tak mineły mi ponad dwa tygodnie . Praca , a potem rozmawiałem z Kasią . Szkoda tylko że nie odpowiadała . Byłem wąśnie w pracy kiedy mój telefon się rozdzwonił . Numer był nieznany przez co przez moje ciało przeszły dreszcze . Niepewnie odebrałem
- Halo
- Dzień dobry z tej strony doktor Wiślak postanowiliśmy żę dziś wybudzimy panią Kasie jej stan jest dobry , więc nie ma żądnych przeciw wskazań
- Ale naprawdę ?- Nie dowierzałem w to co słyszę , to był mój promyk nadziei w tym szarym świecie.
- Tak , dlatego dzwonie bo na pewno pan by chciał być przy niej kiedy się obudzi
- Tak tak będę jak najszybciej się da- Z biura wyleciałem jak burza . Łamiąc wszystkie przepisy dojechałem do szpitala . Nawet sam zdziwiłem się że to tak szybko poszło . Przed salą Kasi spotkałem jej lekarza.
- Dobrze ,że pan nie przyjechał tu karetką , bo taka szybką jazdą mógł pan spowodować wypadek
- Nie ważny jestem ja . Kasia się już obudziła ?
- Teraz wszystko zależy od jej organizmu . Może to potrwać pare minut , ale też pare godzin . Wszystko teraz zależy od niej.
- Moge do niej wejść?
- Ależ oczywiście
Przed wejściem do Kasi wykonałem telefon do Maczety , którego wygoniłem do domu.
- Krzysiek ?
- Tak ,stało się coś?
- Tak znaczy nie . Przyjeżdżaj jak najszybciej do szpitala.
-Ale stało się coś ?
- Dowiesz się jak przyjedziesz.
- Dobra , zaraz będę .
Stwierdziłem , że poczekam tę chwilę przed jej salą za nim nie przyjedzie Krzysiek. Stanąłem przed szybą ,gdzie było widać Kasię leżącą na łóżku. Znowu na myśl przyszła mi wizja wspólnego życia , tak jakby to Kaśka chciała : dom , gromadka dzieci , kochający mąż , oczywiście dom w Grabinie niedaleko Państwa Mostowiaków , to w sumie jest jedyna rodzina jaką Kasia posiada , nawet nie do końca rodzina ale oni ją traktują jak własną córkę.
Z zamyśleń wyrwał mnie ucisk na ramieniu , okazało się , że Maczeta już przyjechał nawet nie wiem kiedy .
- Przykro mi .
- Dlaczego ?
- Bo ona się już nie obudzi , prawda ?
- Co ty za bzdury gadasz? Lekarze już ją ze śpiączki wybudzili ,teraz trzeba tylko czekać.
- Naprawdę?
- Tak , nawet nie wiesz jak się cieszę.
- A ja jeszcze bardziej .
- Ta na pewno . Idziesz ze mną do niej ?
- A mogę?
- Jak chcesz to chodź. Ej a pielęgniarki nas nie wyrzucą?
- A która jest godzina?
- Pora odwiedzin już się dawno skończyła . Jest już po 19.
- Pielęgniarki już się przyzwyczaiły ,że ja tutaj siedzę . Dobra chodź tylko bądź cicho.
- Tak jest.
Marcin otworzył drzwi i wszedł , tuż za nim wszedł Krzysiek.
Siedzieli i czekali aż Kasia się wybudzi. Marcin odruchowo delikatnie chwycił dłoń Kasi. Każdy pogrążony w swoich myślach nawet nie zauważyli kiedy zasnęli. Z krainy snów wyrwało mnie głaskanie po mojej ręce , byłem przekonany , że to wyobraźnia płata mi figle ,ale kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem Kasię. Patrzyła na mnie cały czas z uśmiechem na ustach , przez co na mojej buzi od razu pojawił się uśmiech na całej twarzy. Wiedziałem , że taki ruch jak głaskanie mnie teraz po ręce sprawia jej bardzo dużo bólu i kosztuje dużo wysiłku . Chwyciłem jej malutką dłoń w swoje ręce składając na niej kilka pocałunków.
- Dzień dobry Kasiu , jak dobrze cię znów widzieć w świecie żywych.
- Cześć . Dziękuję.
- Chcesz coś zobaczyć ?
- Co takiego ?
- To popatrz się na prawo.
Obydwoje automatycznie odwróciliśmy głowy w prawo , gdzie ujrzeliśmy śpiącego w najlepsze Maczetę . Spał tak słodko , że nie mieliśmy serca go budzić . Ale chcąc zrobić mu niespodziankę musieliśmy.
- Ej Krzysiek , obudź się - za pierwszym razem nic nie zareagował . Marcin próbował dalej.
- Maczeta śpiący królewiczu pobudka.- dalej nic.
- Wiesz co może ja spróbuję .
- Zobaczymy czy tobie się uda.
Kasia wzięła i położyła prawą rękę na kolanie Maczety.
- Krzysiu, dzień dobry. Pobudka.
Po chwili jednak Maczeta się obudził.
- A jednak ci się udało - powiedział Marcin do Kasi
- Kasiaaa ! Jezu jak ja się cieszę , że nic ci nie jest. - Maczeta przytulił Kasię.
- Też się cieszę , że cię widzę Krzysiu.
- Wiecie co ? Ja pójdę po lekarza prowadzącego.
- No właśnie to idź .
Kiedy Marcin wyszedł . Kasia zapytała się coś Maczety:
- On tu tak długo siedzi?
- Odkąd ty tu leżysz .
- Naprawdę?
- Tak , codziennie do ciebie przychodził i coś ci opowiadał.Dobra cicho bo idzie - Marcin wszedł właśnie z lekarzem.
- Przepraszam Panów bardzo , ale muszę zostać z pacjentką teraz sam .
- Oczywiście , już uciekamy . Do jutra Kasiu.
- Do jutra.
Kiedy chłopaki wyszli lekarz zaczął rozmawiać z Kasią :
- I co Pani Kasiu w końcu Pani do nas wróciła.
- Też się cieszę ,że jestem.
- Ale powiem Pani,że opiekę to Pani tu miała całodobową jak nie jeden Pan to drugi i tak na zmianę , nawet rodzicie tego bruneta u Pani kilka razy byli .
- Tak? A jednak komuś na mnie zależy i ktoś się o mnie martwi .
- Zawsze się znajdzie taki co będzie mu na Pani zależało. To co z tego co widzę z wyników badań są całkiem dobre . Jutro jeszcze zrobimy podstawowe i myślę , że jak wszytko będzie dobrze to za jakieś 3-4 dni Panią wypuszczę. A teraz proszę spróbować zasnąć i nabierać sił na powrót do domu .
- Dziękuję Panie doktorze za wszystko , naprawdę dziękuję .
- Mi nie ma za co dziękować taka jest moja praca . Kolorowych snów życzę.
- Dziękuję.