poniedziałek, 20 października 2014

Część 3


Tę część dedykuję mojej kochanej Oliwii <3 - bez niej by ona nie powstała.
Komentujcie , komentujcie i jeszcze raz komentujcie nawet nie wiecie jak to motywuje do dalszego działania. Podoba Wam się w ogóle opowiadanko ? :) 
Miłego czytania ! :)


                                                                       "Zmiany"

Siedziała jakiś czas pod drzwiami. Miała prawdziwy mętlik w głowie. Marcin, nowa praca...

-Kasiu, wszystko w porządku?-zatroszczyła się pani Basia

-Słucham? A.. tak, tak.-powiedziała wyrwana z myśli.

-Chodź, dziecko. Zrobiłam kolację...

-Nie, dziękuję. Przepraszam, ale muszę już wracać do Warszawy. Jest już bardzo późno, a rano muszę 

iść do pracy...

-No tak... Marka jeszcze nie ma, może byś jednak poczekała.

-Nie, nie, naprawdę... Muszę trochę pobyć sama, przemyśleć kilka spraw...

-Dobrze... Jeżeli byś chciała porozmawiać, to wiesz.

-Wiem, pani Basiu. I bardzo za to dziękuję. Ja już lepiej pójdę...

-Dobrze. Jedź ostrożnie.-powiedziała przytulając niewysoką brunetkę.

Nie mogła zasnąć. Przez kilka dobrych godzin rzucała się po łóżku. Myślała o Marcinie. Niby już nic 

dla niej nie znaczył... Tak sobie wmawiała, ale jednak cały czas coś ją do niego ciągnęło. Tak bardzo 

chciała go przytulić, widząc jego smutek. Jedocześnie pragnęła rzucić się na niego, powiedzieć 

wszystko, jak bardzo ją zranił... I to, że cały czas coś do niego czuje. Nie coś. Kochała go. Mimo, że 

chciała to powstrzymać, nie mogła. To było za silne uczucie. A co z firmą? Gdyby się przeniosła do 

Grzegorza, byłaby blisko niego... Wtedy nie umiałaby się powstrzymać, jej pewność siebie i silne 

postanowienie posypało by się w drobny mak..

Z takimi myślami zasnęła.

O szóstej trzydzieści po mieszkaniu rozległ się nieznośny dźwięk budzika. Kasia nieprzytomnie szukała 

ręką telefonu i wyłączyła go. Zwlekła się z łóżka i poczłapała do łazienki. Zrobiła mocny makijaż, 

żeby zakamuflować wory pod oczami. Ubrała na siebie zwiewną, różową sukienkę do pół uda, szarą 

marynarkę i szpilki o tym samym kolorze. Zjadła szybko kanapkę, wypiła mocną kawę i ruszyła 

biegiem do pracy.

Na miejscu pojawiła się pięć minut przed czasem. Weszła pewnie do firmy. Tuż na korytarzu spotkała 

swojego szefa.

-O, pani Mularczyk , jak dobrze panią widzieć . Właśnie wracam z pani pokoju. Zostawiłem tam dokumenty do uzupełnienia. 

Dodatkowo, około południa dam pani rachunkowość i podatki do obliczenia. Na wczoraj!

-Ymm, dobrze...-wydusiła Kasia i ruszyła do swojego „gabinetu”, o ile można było tak nazwać 

klaustrofobiczny pokoik bez okien. Kiedy weszła, pierwsze co rzuciło jej się w oczy to ogromna sterta 

papierów. Opadła teatralnie na krzesło i wzięła głęboki wdech. Wzięła pierwszy arkusz do ręki. W tym 

momencie do pomieszczenia weszła Ola, asystentka szefa Kasi, po brodę załadowana w papierach.

-Ty nie mów, że z tym do mnie...

-No niestety.

-To są te kwity, co mam dostać w południe?

-Nie, na razie jedna trzecia, więcej unieść nie dałam...

-Wiesz co? Połóż to na chwilkę i zaczekaj z pięć minut-powiedziała Kasia i usiadła do komputera. 

Chwilę później z drukarki wyszedł dokument.

-No, teraz możemy iść. Ty weźmiesz tą stertę, ja tą drugą. No i magiczny papierek!-zaśmiała się 

brunetka

-A co to?

-Wymówienie!

-Jak to?

-No tak, to! Myślałam czy się nie przenieść, do teraz się wahałam. Do teraz...

-W sumie dobrze robisz... Też bym tak zrobiła na twoim miejscu.

-To chyba dobrze. Jeny! Jakie to ciężkie!-powiedziała chwytając stertę papierów.

-Pomyśl, że to ostatnia rzecz, jaką robisz w tej pracy!

-O patrz! I od razu lżej człowiekowi! 

-No, to idziemy!

Obie dziewczyny poszły pod drzwi gabinetu ich szefa.

-To która puka?

-Wchodź bez pukania.

-Wścieknie się...

-I co? Zwolni cię?-zaśmiała się Ola

-No to otwieram-powiedziała Kasia i przydusiła łokciem klamkę. Drzwi bez problemu ustąpiły. Ku ich 

zaskoczeniu w środku było pusto.

-No proszę, lew opuścił jaskinię!

-I wyszedł na żer!-dopowiedziała asystentka, po czym obie kobiety się roześmiały. Ustawiły „wieże” z 

dokumentów na biurku i opuściły gabinet szefa.

-To co, idziesz?

-Na to wygląda. Pojadę do pana Grzegorza podpisać potrzebne papiery i wracam na stare śmieci...

-Aaa, to stamtąd uciekłaś do nas?

-Tak... Ja widać życie zatoczyło krąg. No nic, zbieram się. Jakbyś mogła podpisane wypowiedzenie 

przefaksować do firmy Chodakowskiego, to będę Ci wdzięczna.

-Nie ma sprawy. Powodzenia!

-To ja ci tego powinnam życzyć!

-Chyba racja..

-No, więc powodzenia i do zobaczenia!

-Pa!

Kasia wyszła z firmy, wsiadła w samochód i pojechała do firmy Grzegorza Chodakowskiego...

Kiedy zaparkowała na placu budowy, prawie nie poznała tego miejsca. Bloki, które ostatnio posiadały 

tylko fundamenty, były już prawie gotowe. W niektórych kładzione było kafle na zewnątrz. Jej 

spojrzenie powędrowało do pięknego biura. Na szczęście nie było już, jak to nazywała, kontenera 

z oknami, w którym musiała pracować... Teraz jej oczom ukazał się parterowy budynek, z czarnymi 

szybami, obłożony z zewnątrz czarnymi, połyskującymi kaflami. Udała się brukową ścieżką do wejścia.

W drzwiach o mało nie zderzyła się z Grzegorzem.

-O! Dzień dobry, panie Grzegorzu! Ja właśnie do pana.

-Witaj Kasiu, pięknie dziś wyglądasz-przywitał się starszy Chodakowski, całując dziewczynę w dłoń.

-Mam nadzieję, że oferta pracy nadal aktualna?-powiedziała szybko, lekko zaczerwieniona dziewczyna

-Oczywiście! Chodź, omówimy szczegóły.-odparł Grzegorz i otwierając drzwi nakazał jej gestem ręki 

wejść do środka. Po chwili znaleźli się w jego gabinecie. Na początku żywo rozmawiali, śmiali się... W 

końcu Kasia zapytała

-Kiedy mogłabym zacząć pracę?

-Nawet teraz.

-Dobrze, naprawdę bardzo panu dziękuję.

-To ja dziękuję, że się zgodziłaś, bo pewnie nie miałaś ochoty pracować z...

-Nie, nie. Jest w porządku. Dam sobie radę.-przerwała Kasia i uśmiechnęła się do niego

-Pokój numer siedem, zaprowadzę Cię...-powiedział Grzegorz. Niestety z jego spodni rozbrzmiał 

dzwonek telefonu.

-Przepraszam Cię, muszę odebrać...

-Dobrze, ja pójdę sama.-odpowiedziała Kasia i poszła na poszukiwania swojego nowego „gabinetu”.

W końcu znalazła. Pokój numer siedem. Nacisnęła klamkę. Był piękny. Miał drewniane podłogi, szafę 

z posegregowanymi dokumentami i duże, drewniane biurko... No i najważniejsze-okna.

Kasia rozsiadła się w swoim fotelu. Oparła się wygodnie o oparcie. Chwilę później poczuła opadające 

powieki.

~Czas na kawę-pomyślała i wyszła z pokoju. Pytając się o drogę w końcu dotarła do pokoju socjalnego 

i zalała cudowny napój. W pomieszczeniu szybko pojawiła się sprzątaczka wraz z całym sprzętem. Gdy 

zaczęła myć podłogę, Kasia szybko uciekła, ze względu na drażniący ją zapach. 

Szła korytarzem sycąc się zapachem świeżej kawy. Chwilę później zderzyła się z kimś.

-No jak chodzisz człowieku! To była nowa sukienka! -krzyknęła, kiedy cała zawartość kubka wylała się 

na jej nową sukienkę. 

-No chyba pani z nosem w...-odpowiedział podobnym tonem sprawca zderzenia. Niestety nie 

dokończył, kiedy zobaczył jakże znajomą twarz. Kasia od razu napotkała jego ciemne, magnetyczne 

oczy, w których zawsze się zatracała. Jednak szybko skarciła się w głowie i przywołała się do 

porządku.

-Ja... ja, przepraszam, nie zauważyłem, to moja wina...-powiedział nerwowo i niezręcznie przeczesując 

włosy

-Ooo, no proszę jak ci się szybko gadane zmienia, nie? Najpierw „jak chodzisz?!”, a później potulny 

jak baranek...

-Kasiu, ja naprawdę przepraszam... Ja ci odkupię tą sukienkę, chodź, pomogę Ci..

-Nie dziękuję, poradzę sobie sama... Jeszcze tego by brakowało, żeby poszła plota, że wice dyrektor 

firmy, Marcin Chodakowski, obmacuje nową pracownicę.

-A od kiedy ty się plotkami przejmujesz?

-Widocznie mało mnie znasz...-powiedziała Kasia, wyminęła go i poszła w stronę swojego pokoju w 

głowie myśląc, że Marcin znowu miał rację. I to nie była prawda, że jej nie znał... Znał ją na wylot...

 I to było najgorsze...

16 komentarzy:

  1. Ahh cudowna! Hahaha ;)) Tylko txt coś poprzeskakiwał ;o
    Ale część, mówię Ci-świetna ;p
    Dobranooc <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Super super super! :-D Najlepsza część z dotychczasowych <3 Naprawdę postarałaś się! :-* Szkoda tylko że krótkie :-) czuję duży nie dosyt :-P Kiedy next? :-) /Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj super <3 Popieram słowa poprzedniczki :-D Super opowiadanie! :-* Kiedy next? :-) Oby szybko bo już nie mogę się doczekać <3 / optymistka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie bomba :D z niecierpliwością czekam na next ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. A kiedy next? :-D /optymistka

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny. Ciekawe czy ich serca znowu sie polacza . Czeka na next
    Pozdrawiam
    Jula

    OdpowiedzUsuń
  7. To może dziś lub jutro :-D No nie daj nam długo Czekać :-* /optymistka

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja żądam next'a! :-D JUŻ, teraz, dziś:-) Cudne opowiadanie <3 <3 <3 /FANKA NR 1 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super coraz lepiej piszesz . Jak będziesz mogła to dodaj next ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Super opowiadanie :-D najlepsze do tej pory <3 Czekam na nexta :-D /Fanka

    OdpowiedzUsuń