Zapraszam Was na już 11 część naszego opowiadania.
Mile widziane komentarze, które naprawdę motywują ! :)
Miłego czytania! ♥
Kaśka uparła się ,że wróci do pracy. Chociaż Pan Grzegorz nie chętnie się zgodził.
Tydzień później
Budzik.Obiekt nienawiści 98% ludzi. 7:00 rano wybiła na budziku. Kasia wyciągnęła rękę by go wyłączyć. Przeciągnęła się na łóżku jak kotka , założyła szlafrok i poszła przygotować śniadanie dla niej i dla Krzyśka. Jakie było jej zdziwienie, kiedy przekroczyła próg kuchni i na stole ujrzała gotowe śniadanie. Do kuchni wszedł Krzysiek:
- Dzień dobry , jak się spało ?
- Dzień dobry , dobrze. Czy ty to śniadanie przygotowałeś dla nas?
- A widzisz tu kogoś jeszcze oprócz nas? No właśnie . Nie wiedziałem o której wstaniesz, więc postanowiłem przygotować śniadanie, żebyś zdążyła zjeść śniadanie i nie spóźnić się do pracy.Ale widzę,że z Ciebie to ranny ptaszek.
- Jej dziękuję - Kasia podnosi się na palcach i daje całusa w policzek Krzyśkowi.
- O widzę , że muszę częściej takie śniadanie przygotowywać.
- Ej! To ja pójdę się ubrać i zaraz wracam.
- Tylko się pośpiesz.
- Okey ,zaraz wracam.
Kaśka weszła do swojego pokoju i wyjęła z szafy koralową sukienkę i czarny żakiet . Jesień była wyjątkowo ciepła. Poszła do łazienki się ubrać i pomalować . Kiedy wyszła z łazienki miała idealnie czasu by zjeść śniadanie i jechać do pracy .
- No w końcu , ileż można czekać . Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
-Zapraszam do stołu . Napijesz się kawy?
- Chętnie.
Jedli w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Ciszę przerwał Krzysiek:
-Wróciłaś do Marcina?
- Nie , znaczy tak.
- To tak czy nie?
- Obiecał,że się zmieni ,więc powiedziałam mu , że się zastanowię.
- Wiesz,że taki typ ja Marcin się nie zmienia.
- Obiecał.
- No tak bo Marcin zawsze obietnic dotrzymuje! Nie pamiętasz ile razy Ci coś obiecywał ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymywał , prawda? I co potem było wypłakiwałaś się mi, że Cię olał.
- A niby jesteś Marcina i moim przyjacielem.
- Bo jestem!
- To jeżeli jesteś to powinieneś się cieszyć ,że chcemy być razem szczęśliwi.
- Kasia , ja się naprawdę cieszę . Tylko się o Ciebie martwię ,żebyś znowu przez tego dupka nie płakała . Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dzięki . Tylko wiesz co prawdziwy przyjaciel nie robi wyrzutów . A może ty po prostu jesteś zazdrosny ?
- Ja? Po prostu się martwię.
- Dzięki , ale nie potrzebnie . Daj mi spokój będę robiła to co uważam za słuszne. - Wstała od stołu i poszła do korytarzyka założyć buty i płaszcz. Krzysiek poszedł za nią.
- Postaram się wrócić wieczorem.
- Kasia zaczekaj , ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło.
Nic mu nie odpowiedziała tylko trzasła drzwiami i zeszła do samochodu.
Do pracy weszła pięć minut przed czasem . W drzwiach swojego gabinetu wpadła na Pana Grzegorza.
- Cześć Kasiu.
- Dzień dobry.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To najważniejsze , jakby coś się działo to mów.
-Oczywiście.
- Zostawiłem Ci na biurku dokumenty , jakbyś mogła mi zrobić raporty nic na popołudnie , to byłbym wdzięczny . Jak skończysz to przynieś mi je do mojego gabinetu .
- Dobrze.
- Dziękuję .
Kiedy weszła do swojego gabinetu na biurku zobaczyła dokumenty od Pana Grzegorza a zaraz obok długą czerwoną różę wraz z kawą i drożdżówką. Odwiesiła płaszcz na wieszak i podeszła do biurka.
Przy róży leżał liścik : "Róża dla najpiękniejszej brunetki jaką znam . Kawa i drożdżówka na drugie śniadanie , bo pewnie śniadanie zjadłaś w domu więc to masz na później. Miłej pracy : M."
Kaśka usiadła na fotelu przy biurku i zaczęła szukać w torebce telefonu bo chciała napisać do Marcina esemesa. Kiedy znalazła telefon z listy kontaktów wybrała numer do Marcina i wysłała wiadomość : "Dziękuję za przepiękną różę . Miałeś rację śniadanie zjadłam w domu . Kawę wypiję teraz a drożdżówkę zjem później . Jeszcze raz dziękuję . Kasia"
Wstała wzięła szklankę z półki i nalała wody z kranu wstawiając do niej kwiatka, postawiła na parapecie różę i wzięła się za robienie raportów.
Tak jak przypuszczała chwilę jej w pracy nie było i miała masę pracy. Nie spodziewała się ,że raporty zdąży zrobić do południa , stwierdziła ,że od razu za niesie je do Pana Grzegorza.
Po drodze do biura Grzegorza spytała się Anki siedząc za biurkiem w sekretariacie czy Pan Grzegorz gdzieś wychodził , ta tylko pokręciła przecząco głową. Już miała zapukać do gabinetu kiedy usłyszała rozmowę Grzegorza z Marcinem , zatrzymała się przed drzwiami by poczekać aż skończą oraz usłyszeć o czym mówię . Po chwili usłyszała donośny głos Marcina:
- Uspokój się . To przecież możesz się z Kasią zobaczyć później , teraz jesteś mi potrzebny przy spotkaniu z inwestorami.- usłyszała spokojny głos Pana Grzegorza.
- A do czego ja ci jestem potrzebny przy tym spotkaniu ? Jak i tak wszystko wiesz najlepiej .
- Chcę ,żebyś był obecny przy tej rozmowie jako współudziałowiec tej firmy. Kasia ma mi zrobić na popołudnie raporty i pojedziemy na spotkanie . A potem masz wolne. Wieczorem możesz się spokojnie z nią zobaczyć , dobra?
- Dobrze. - stwierdziła,że to dobry moment by wejść do środka , zapukała do drzwi i usłyszała "proszę"
- Nie przeszkadzam ?
- Nie nie wchodź . Marcin już wychodzi.
- Cześć Kasiu-nachyla się i całuje ją w policzek.
-Cześć. Panie Grzegorzu zrobiłam te raporty ,o które Pan prosił.
- Tak szybko?
- No tak jakoś wyszło.
- No jesteś niezastąpiona w tej firmie . Brakowało nam Ciebie jak byłaś na zwolnieniu.
- Bez przesady. Dziękuję jak na razie się nigdzie nie wybieram .
- A nie mówiłem ,że Kasia jest nam tu firmie potrzebna.
- Ty Marcin to mi nie chciałeś pozwolić wrócić do firmy .
- No bo się o ciebie martwię. Dalej bierzesz leki i masz chodzić na wizyty kontrolne.
- Coś się dzieje Kasiu ?
- Nie już wszystko w porządku . Po prostu muszę chodzić na prześwietlenia po tej złamanej ręce i żebrach . Nie ma się czym martwić już wszystko jest dobrze . To ja nie przeszkadzam idę dokończyć z papierami.
- Dobrze , jak skończysz to możesz iść do domu.
- Dziękuję.
- Tato a ode mnie coś jeszcze teraz potrzebujesz ?
- Nie tylko o 14 mamy spotkanie z inwestorami , więc masz być na czas.
- Dobra to dopiero za 2 godziny , więc będę . To ja pójdę dokończyć to co robiłem.
- No idźcie , idźcie.
Marcin wszedł za Kasią do jej gabinetu.
-Tęskniłem .
- Tak? Jakoś nie widać tego po Tobie.- Marcin zamknął drzwi i podszedł do Kasi , nachylając się i muskając jej usta ,czując ,że pogłębiła pocałunek wpił się w jej usta obejmując ją w pasie. Niestety musieli przerwać pocałunek bo zabrakło im powietrza.
- A teraz mi wierzysz?
- Tak.
- A co byś powiedziała na kolację dzisiaj?
- Dobra
- Okey to będę po Ciebie o dwudziestej.
- Okey , a teraz spadaj bo muszę popracować.
-Tak jest - zasalutował Marcin - Do wieczora
- Pa
Uzupełnienie reszty papierów nie zajęło jej dużo czasu . Tak jak jej powiedział Pan Grzegorz , tak też zrobiła wyszła z pracy o 14 jak skończyła wypełniać dokumenty . Pomyślała,że skoro ma wieczorem kolację z Marcinem to pojedzie do centrum handlowego po sukienkę .
W centrum handlowym miała swoje trzy sklepy , w których kupiła wszystko co będzie jej na wieczór potrzebne. Do domu wróciła po 16 . Rzuciła na komodę w korytarzu kluczę , odłożyła torebkę i zdjęła płaszcz . Weszła do kuchni zostawiając zakupy na kanapie w salonie , weszła do kuchni aby nalać sobie wody . Zdziwiła się ciszą jaka panowała w domu , czyżby Maczeta gdzieś wyszedł?
Weszła do jego pokoju tam go nie było , sprawdziła w łazience , tam też go nie było , poszła na balkon też go tam nie zastała . Pewnie gdzieś wyszedł tylko dziwne ,że nie zostawił kartki , że wychodzi jak to zawsze robił ,zapewne się spieszył . Kasia zobaczyła na zegarek stwierdziła, że ma jeszcze nie całe trzy godzinki do spotkania z Marcinem. Usiadła na kanapie w salonie , wzięła laptopa ze stolika , miała zamiar skończyć to co zaczęła robić jak była po wypadku . Otworzyła zapisany plik na laptopie i zaczęła pisać dalszą część książki , którą zaczęła . Tak nikt nie wiedział,że powróciła do pisania , od zawsze ją ciągnęło do pisania , a może po prostu miała do tego smykałkę . Stwierdziła ,że przyjaciołom i rodzinie pochwali się dopiero jak skończy i będzie dawała do publikacji. Pisanie tak ją pochłonęło , że nawet nie zauważyła ,że została jej godzina do randki z Marcinem . Całe szczęście , że Krzyśka nie ma to nie będzie jej wypytywał dokąd idzie i z kim .
Wzięła swoje zakupy i poszła do łazienki się zrobić na bóstwo . Amarantowa sukienka którą kupiła idealnie podkreślała jej figurę , założyła do tego czarne szpilki i delikatnie się pomalowała , włosy postanowiła delikatnie podkręcić. Kiedy kończyła robić loki na włosach usłyszała dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach , a jednak wrócił , pewnie będzie się pytał gdzie idę , z kim, itd. Skończyłam zakręcam włosy , które opadły na ramiona i stwierdziłam , że muszę iść zakładać płaszcz bo Marcin zaraz będzie.
- Kasia gdzie jesteś? - usłyszała głos Krzyśka
- Tutaj , wychodzę z łazienki.
- Wow , wyglądasz ....... - Maczeta nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa po prostu go zatkało jak zobaczył Kaśkę.
- No jak , dobrze ?
- Wyglądasz ... Jej nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa by Ci powiedzieć jak wyglądasz po prostu jak milion dolarów.
- Dziękuję.
- Kasia , ja chciałem Cię przeprosić za rano , to nie tak miało wyglądać .
- Nic nie szkodzi , po prostu się o mnie martwisz . - W torebce Kasi rozległo się dzwonienie telefonu.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę już iść , Marcin czeka.
- Baw się dobrze.
- Dzięki , pa
- Pa
Kaśka wyglądała przepięknie , Maczeta stwierdził, że skoro jej nie ma to obejrzy sobie meczyk i wypije piwo . Jednak nie mógł się skupić bo głowę zaprzątała mu piękna Kasia , której żałowała ,że to nie on jest na miejscu Marcina.
- Dzień dobry , jak się spało ?
- Dzień dobry , dobrze. Czy ty to śniadanie przygotowałeś dla nas?
- A widzisz tu kogoś jeszcze oprócz nas? No właśnie . Nie wiedziałem o której wstaniesz, więc postanowiłem przygotować śniadanie, żebyś zdążyła zjeść śniadanie i nie spóźnić się do pracy.Ale widzę,że z Ciebie to ranny ptaszek.
- Jej dziękuję - Kasia podnosi się na palcach i daje całusa w policzek Krzyśkowi.
- O widzę , że muszę częściej takie śniadanie przygotowywać.
- Ej! To ja pójdę się ubrać i zaraz wracam.
- Tylko się pośpiesz.
- Okey ,zaraz wracam.
Kaśka weszła do swojego pokoju i wyjęła z szafy koralową sukienkę i czarny żakiet . Jesień była wyjątkowo ciepła. Poszła do łazienki się ubrać i pomalować . Kiedy wyszła z łazienki miała idealnie czasu by zjeść śniadanie i jechać do pracy .
- No w końcu , ileż można czekać . Wyglądasz pięknie.
-Dziękuję.
-Zapraszam do stołu . Napijesz się kawy?
- Chętnie.
Jedli w ciszy co chwilę na siebie spoglądając. Ciszę przerwał Krzysiek:
-Wróciłaś do Marcina?
- Nie , znaczy tak.
- To tak czy nie?
- Obiecał,że się zmieni ,więc powiedziałam mu , że się zastanowię.
- Wiesz,że taki typ ja Marcin się nie zmienia.
- Obiecał.
- No tak bo Marcin zawsze obietnic dotrzymuje! Nie pamiętasz ile razy Ci coś obiecywał ale nigdy tej obietnicy nie dotrzymywał , prawda? I co potem było wypłakiwałaś się mi, że Cię olał.
- A niby jesteś Marcina i moim przyjacielem.
- Bo jestem!
- To jeżeli jesteś to powinieneś się cieszyć ,że chcemy być razem szczęśliwi.
- Kasia , ja się naprawdę cieszę . Tylko się o Ciebie martwię ,żebyś znowu przez tego dupka nie płakała . Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dzięki . Tylko wiesz co prawdziwy przyjaciel nie robi wyrzutów . A może ty po prostu jesteś zazdrosny ?
- Ja? Po prostu się martwię.
- Dzięki , ale nie potrzebnie . Daj mi spokój będę robiła to co uważam za słuszne. - Wstała od stołu i poszła do korytarzyka założyć buty i płaszcz. Krzysiek poszedł za nią.
- Postaram się wrócić wieczorem.
- Kasia zaczekaj , ja nie chciałem ,żeby to tak wyszło.
Nic mu nie odpowiedziała tylko trzasła drzwiami i zeszła do samochodu.
Do pracy weszła pięć minut przed czasem . W drzwiach swojego gabinetu wpadła na Pana Grzegorza.
- Cześć Kasiu.
- Dzień dobry.
- Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To najważniejsze , jakby coś się działo to mów.
-Oczywiście.
- Zostawiłem Ci na biurku dokumenty , jakbyś mogła mi zrobić raporty nic na popołudnie , to byłbym wdzięczny . Jak skończysz to przynieś mi je do mojego gabinetu .
- Dobrze.
- Dziękuję .
Kiedy weszła do swojego gabinetu na biurku zobaczyła dokumenty od Pana Grzegorza a zaraz obok długą czerwoną różę wraz z kawą i drożdżówką. Odwiesiła płaszcz na wieszak i podeszła do biurka.
Przy róży leżał liścik : "Róża dla najpiękniejszej brunetki jaką znam . Kawa i drożdżówka na drugie śniadanie , bo pewnie śniadanie zjadłaś w domu więc to masz na później. Miłej pracy : M."
Kaśka usiadła na fotelu przy biurku i zaczęła szukać w torebce telefonu bo chciała napisać do Marcina esemesa. Kiedy znalazła telefon z listy kontaktów wybrała numer do Marcina i wysłała wiadomość : "Dziękuję za przepiękną różę . Miałeś rację śniadanie zjadłam w domu . Kawę wypiję teraz a drożdżówkę zjem później . Jeszcze raz dziękuję . Kasia"
Wstała wzięła szklankę z półki i nalała wody z kranu wstawiając do niej kwiatka, postawiła na parapecie różę i wzięła się za robienie raportów.
Tak jak przypuszczała chwilę jej w pracy nie było i miała masę pracy. Nie spodziewała się ,że raporty zdąży zrobić do południa , stwierdziła ,że od razu za niesie je do Pana Grzegorza.
Po drodze do biura Grzegorza spytała się Anki siedząc za biurkiem w sekretariacie czy Pan Grzegorz gdzieś wychodził , ta tylko pokręciła przecząco głową. Już miała zapukać do gabinetu kiedy usłyszała rozmowę Grzegorza z Marcinem , zatrzymała się przed drzwiami by poczekać aż skończą oraz usłyszeć o czym mówię . Po chwili usłyszała donośny głos Marcina:
- Uspokój się . To przecież możesz się z Kasią zobaczyć później , teraz jesteś mi potrzebny przy spotkaniu z inwestorami.- usłyszała spokojny głos Pana Grzegorza.
- A do czego ja ci jestem potrzebny przy tym spotkaniu ? Jak i tak wszystko wiesz najlepiej .
- Chcę ,żebyś był obecny przy tej rozmowie jako współudziałowiec tej firmy. Kasia ma mi zrobić na popołudnie raporty i pojedziemy na spotkanie . A potem masz wolne. Wieczorem możesz się spokojnie z nią zobaczyć , dobra?
- Dobrze. - stwierdziła,że to dobry moment by wejść do środka , zapukała do drzwi i usłyszała "proszę"
- Nie przeszkadzam ?
- Nie nie wchodź . Marcin już wychodzi.
- Cześć Kasiu-nachyla się i całuje ją w policzek.
-Cześć. Panie Grzegorzu zrobiłam te raporty ,o które Pan prosił.
- Tak szybko?
- No tak jakoś wyszło.
- No jesteś niezastąpiona w tej firmie . Brakowało nam Ciebie jak byłaś na zwolnieniu.
- Bez przesady. Dziękuję jak na razie się nigdzie nie wybieram .
- A nie mówiłem ,że Kasia jest nam tu firmie potrzebna.
- Ty Marcin to mi nie chciałeś pozwolić wrócić do firmy .
- No bo się o ciebie martwię. Dalej bierzesz leki i masz chodzić na wizyty kontrolne.
- Coś się dzieje Kasiu ?
- Nie już wszystko w porządku . Po prostu muszę chodzić na prześwietlenia po tej złamanej ręce i żebrach . Nie ma się czym martwić już wszystko jest dobrze . To ja nie przeszkadzam idę dokończyć z papierami.
- Dobrze , jak skończysz to możesz iść do domu.
- Dziękuję.
- Tato a ode mnie coś jeszcze teraz potrzebujesz ?
- Nie tylko o 14 mamy spotkanie z inwestorami , więc masz być na czas.
- Dobra to dopiero za 2 godziny , więc będę . To ja pójdę dokończyć to co robiłem.
- No idźcie , idźcie.
Marcin wszedł za Kasią do jej gabinetu.
-Tęskniłem .
- Tak? Jakoś nie widać tego po Tobie.- Marcin zamknął drzwi i podszedł do Kasi , nachylając się i muskając jej usta ,czując ,że pogłębiła pocałunek wpił się w jej usta obejmując ją w pasie. Niestety musieli przerwać pocałunek bo zabrakło im powietrza.
- A teraz mi wierzysz?
- Tak.
- A co byś powiedziała na kolację dzisiaj?
- Dobra
- Okey to będę po Ciebie o dwudziestej.
- Okey , a teraz spadaj bo muszę popracować.
-Tak jest - zasalutował Marcin - Do wieczora
- Pa
Uzupełnienie reszty papierów nie zajęło jej dużo czasu . Tak jak jej powiedział Pan Grzegorz , tak też zrobiła wyszła z pracy o 14 jak skończyła wypełniać dokumenty . Pomyślała,że skoro ma wieczorem kolację z Marcinem to pojedzie do centrum handlowego po sukienkę .
W centrum handlowym miała swoje trzy sklepy , w których kupiła wszystko co będzie jej na wieczór potrzebne. Do domu wróciła po 16 . Rzuciła na komodę w korytarzu kluczę , odłożyła torebkę i zdjęła płaszcz . Weszła do kuchni zostawiając zakupy na kanapie w salonie , weszła do kuchni aby nalać sobie wody . Zdziwiła się ciszą jaka panowała w domu , czyżby Maczeta gdzieś wyszedł?
Weszła do jego pokoju tam go nie było , sprawdziła w łazience , tam też go nie było , poszła na balkon też go tam nie zastała . Pewnie gdzieś wyszedł tylko dziwne ,że nie zostawił kartki , że wychodzi jak to zawsze robił ,zapewne się spieszył . Kasia zobaczyła na zegarek stwierdziła, że ma jeszcze nie całe trzy godzinki do spotkania z Marcinem. Usiadła na kanapie w salonie , wzięła laptopa ze stolika , miała zamiar skończyć to co zaczęła robić jak była po wypadku . Otworzyła zapisany plik na laptopie i zaczęła pisać dalszą część książki , którą zaczęła . Tak nikt nie wiedział,że powróciła do pisania , od zawsze ją ciągnęło do pisania , a może po prostu miała do tego smykałkę . Stwierdziła ,że przyjaciołom i rodzinie pochwali się dopiero jak skończy i będzie dawała do publikacji. Pisanie tak ją pochłonęło , że nawet nie zauważyła ,że została jej godzina do randki z Marcinem . Całe szczęście , że Krzyśka nie ma to nie będzie jej wypytywał dokąd idzie i z kim .
Wzięła swoje zakupy i poszła do łazienki się zrobić na bóstwo . Amarantowa sukienka którą kupiła idealnie podkreślała jej figurę , założyła do tego czarne szpilki i delikatnie się pomalowała , włosy postanowiła delikatnie podkręcić. Kiedy kończyła robić loki na włosach usłyszała dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach , a jednak wrócił , pewnie będzie się pytał gdzie idę , z kim, itd. Skończyłam zakręcam włosy , które opadły na ramiona i stwierdziłam , że muszę iść zakładać płaszcz bo Marcin zaraz będzie.
- Kasia gdzie jesteś? - usłyszała głos Krzyśka
- Tutaj , wychodzę z łazienki.
- Wow , wyglądasz ....... - Maczeta nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa po prostu go zatkało jak zobaczył Kaśkę.
- No jak , dobrze ?
- Wyglądasz ... Jej nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa by Ci powiedzieć jak wyglądasz po prostu jak milion dolarów.
- Dziękuję.
- Kasia , ja chciałem Cię przeprosić za rano , to nie tak miało wyglądać .
- Nic nie szkodzi , po prostu się o mnie martwisz . - W torebce Kasi rozległo się dzwonienie telefonu.
- Przepraszam Cię Krzysiek ale muszę już iść , Marcin czeka.
- Baw się dobrze.
- Dzięki , pa
- Pa
Kaśka wyglądała przepięknie , Maczeta stwierdził, że skoro jej nie ma to obejrzy sobie meczyk i wypije piwo . Jednak nie mógł się skupić bo głowę zaprzątała mu piękna Kasia , której żałowała ,że to nie on jest na miejscu Marcina.
Witaj!
OdpowiedzUsuńWiec cudowna ta czesc, ale jak dla mnie troche za krotka. Albo po prostu kocham czytac te twoje opowiadanie. Wiec czekam z niecierpliwoscia na sielankowa czesc...
Milego dnia
Jula
Witaj kochana!
UsuńWłaśnie ta część za bardzo mi nie wyszła 😒. Część jest taka średnia. Już za niedługo będzie sielanka ❤
Miłego dnia 😊
No nie przesadzaj. Chyba nie chcialabys czytac moich opowiaan bo az zasnac mozna. Na serio. A i zapomnialam zycze Ci duzo duzo weny i zebys miala czas i checi dla nas pisac;)
UsuńJula
Piękna część tylko kiedy następna? Bardzo mi się podoba! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńKochana ♥ przepraszam za spóźnienie :'( ♥ małe kłopoty z netem .. Ale część jak zawsze CUDNA ♥ z niecierpliwością czekam na kolejną ♥ kocham te opowiadania ♥ /nika
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie :) czekam z niecierpliwieniem na kolejną część :)
OdpowiedzUsuńŚwietna część :D
OdpowiedzUsuńhej, kiedy następna. nie mogę się doczekać. ;)
OdpowiedzUsuńHej. Przeczytałam wszystkie Twoje notki, a trochę zainspirowana tym, co Ty i reszta dziewczyn napisała, ja też postanowiłam pisać "swoją historię".
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam.
http://kamibykasiek.blogspot.com/
Pozdrawiam. :)
Czyżbym kiedyś tego początku nie czytała?
OdpowiedzUsuńhttp://kami-opowiadania.blogspot.com/2014/06/czesc-1.html
No cóż, cały czas czekam, aż wymyślisz coś sama..Czekam na rozwój akcji/Zuzanna